Gian Piero Gasperini nie odrzucił Juventusu? Kulisy letnich rozmów
Letnie manewry w Juventusie wywołały lawinę spekulacji – czy Gian Piero Gasperini rzeczywiście zrezygnował z oferty Starej Damy? Na pierwszy rzut oka wydawało się, że to właśnie on miał wybrać nowy projekt w Rzymie, odrzucając giganta z Turynu. Tymczasem świeże doniesienia burzą ten porządek.
Letnia karuzela trenerska w Juventusie rozpaliła wyobraźnię kibiców jeszcze zanim oficjalnie ogłoszono rozstanie z Igorem Tudorem. Chociaż Chorwat zapewnił drużynie miejsce w czołowej czwórce Serie A i awans do Ligi Mistrzów, działacze z Turynu szukali nowego impulsu, chcąc postawić na odważniejszy projekt.
Priorytetem dla Juventusu był powrót Antonio Conte. Sęk w tym, że Conte – świeżo po sięgnięciu po mistrzostwo z Napoli – nie zamierzał porzucać południa Włoch. To właśnie wtedy w medialnych doniesieniach coraz częściej pojawiał się Gian Piero Gasperini, trener, który miał już dość długiej pracy w Atalancie i oficjalnie zakomunikował klubowi wolę rozstania po dziesięciu sezonach.
Sytuacji pikanterii dodawało to, że o Gasperiniego mocno zabiegała także AS Roma. Ostatecznie to właśnie tam szkoleniowiec miał rozpocząć kolejny etap swojej kariery – co dla wielu stało się równoznaczne z odrzuceniem oferty Juventusu. Wypowiedzi trenera podgrzały atmosferę: na przedmeczowej konferencji prasowej przyznał, że szukał trudniejszego wyzwania, co szybko podłapano jako motyw rezygnacji z Turynu na rzecz Rzymu.
„Szukałem projektu, który rzeczywiście postawi przede mną zupełnie nowe wymagania i pozwoli wejść na inny poziom pracy.”
Jak podaje Il Bianconero, historia okazała się dużo bardziej złożona niż wskazywały pierwsze przecieki. Rzeczywiście, dyrektor Damian Comolli latem sondował możliwość współpracy z Gasperinim, kontaktując się z nim telefonicznie. Nie była to jednak żadna formalna propozycja, a raczej element szerszego rekonesansu, podczas którego w Turynie analizowano grono potencjalnych kandydatów na ławkę trenerską.
W ten sposób Gasperini nigdy nie otrzymał oficjalnej oferty prowadzenia zespołu, więc nie mógł jej także odrzucić. Cała narracja o rezygnacji ze strony szkoleniowca rozmyła się, gdy wyszło na jaw, że zainteresowanie Juventusu nie przeszło do kolejnej fazy – zamiast finalnych rozmów postawiono na inne rozwiązania.