PZPN czeka na karę za Holandię i rozważa podwyżkę cen biletów
PZPN nie może spać spokojnie – po zamieszkach podczas meczu z Holandią federacja z niepokojem czeka na decyzję o karze finansowej. W tle tej presji rosną ceny biletów na baraż z Albanią, a Mateusz Borek sugeruje możliwą rekordową grzywnę dla związku. Wszystko wskazuje na to, że wybryki kibiców będą kosztować PZPN wyjątkowo drogo.
PZPN znalazł się w trudnym położeniu po głośnym incydencie z meczu Polska – Holandia. Stadionowe zamieszanie, wywołane przez odpalone race, które wylądowały na murawie, zmusiło sędziego do czasowego przerwania spotkania. Ta sytuacja odbiła się szerokim echem nie tylko w świecie piłki, ale też… w finansach związku.
Według zapowiedzi Mateusza Borka, na które powołuje się Sport.pl, decyzja o karze dla PZPN ma być surowsza niż kiedykolwiek wcześniej. Przebić może nawet milion złotych – a w federacji wszyscy „czekają jak na szpilkach” na oficjalny komunikat. Dla porównania, wcześniejsze grzywny za podobne incydenty – 4500 złotych za mecz z Finlandią czy 39 tysięcy po spotkaniu na Litwie – to drobne kwoty w porównaniu z tym, co grozi za naruszenie „świętej strefy” murawy.
Niepokoje wokół zbliżającej się kary zbiegają się z przygotowaniami do barażowego meczu Polski z Albanią. To spotkanie przyciąga ogromną uwagę – jeśli Biało-Czerwoni wywalczą awans, sięgną po szóste wielkie piłkarskie święto z rzędu. Nic dziwnego, że właśnie rośnie popyt na bilety, a wraz z nim… ceny. Jak ujawnił Borek w Kanale Sportowym, wyższe stawki mają być uzasadnione prestiżem tego pojedynku i sytuacją PZPN, który – delikatnie mówiąc – nie może teraz pozwolić sobie na finansowe potknięcia.
Jan Urban, pytany o losowanie baraży, przyznał bez ogródek, że dwa mecze u siebie byłyby już „troszeczkę za dużo szczęścia” – ostatecznie Polacy zmierzą się z Albanią w Warszawie, a jeśli awansują dalej, finał rozegrają na wyjeździe. Biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia, zainteresowanie wejściówkami zapowiada się rekordowo, a federacja uważnie kalkuluje każdy ruch.