Marcin Bułka nie ukrywa żalu do Jana Urbana po niepowołaniu do kadry
Marcin Bułka, który tego lata przeniósł się do NEOM SC w Arabii Saudyjskiej, nie kryje rozczarowania postawą selekcjonera Jana Urbana. Golkiper między innymi nie otrzymał powołania na wrześniowe zgrupowanie, ale bardziej niż sam brak miejsca w kadrze zabolał go brak kontaktu i wyjaśnienia ze strony trenera. Sprawa zyskała dodatkowy wymiar po publicznych słowach Urbana o pozyskiwaniu piłkarzy przez kluby z arabskich lig.
Marcin Bułka tego lata zaskoczył wszystkich wyborem egzotycznego kierunku i podpisał lukratywny kontrakt z NEOM SC w Arabii Saudyjskiej. Golkiper porzucił marzenia o europejskich pucharach, stawiając na zupełnie nowy rozdział w karierze i, nie da się ukryć, bardzo wysoką gażę – według medialnych doniesień dziesięć milionów euro netto rocznie.
Nie wszystkim taka decyzja przypadła jednak do gustu. Trener Jan Urban już w sierpniu otwarcie sugerował, że przejście do ligi arabskiej oznacza dla zawodnika utratę szansy na regularne powołania. Selekcjoner zaznaczył, że „w pewien sposób tracimy go z pola widzenia, tego bliższego kontaktu. Nawet ściągnięcie spotkań z tych lig arabskich to nie to samo. Chodzi o to, jakie wymagania przed bramkarzem stawia taka liga. Nie wiem dokładnie, jakie wyzwania tam są. Nie pomógł sobie. Na pewno to nie pomaga też Bułce, że wybrał taki kierunek” – mówił Urban na łamach medialnych komentarzy.
We wrześniu stało się jasne, że selekcjoner zamierza być konsekwentny – Bułka nie znalazł się na liście powołanych, choć wcześniej regularnie mógł liczyć na miejsce wśród kadrowiczów. Liczby były wyraźne, ale karierę zakłóciły nie tylko wybory sportowe, lecz także zdrowotne problemy. Jesienią Bułka zerwał więzadła i praktycznie odpadł z gry do końca sezonu.
Sam zainteresowany w rozmowie z Kanałem Sportowym wyraźnie podkreślił, że bardziej niż brak powołania zabolał go sposób, w jaki został zignorowany przez sztab. – Nie czuję się gorszym bramkarzem od czwórki powołanych. Brak powołania nie zabolał mnie sam w sobie, ale brak kontaktu. Nigdy mi nikt nie powiedział, dlaczego wypadłem z grona kadrowiczów – opowiadał Bułka, specjalnie nie kryjąc rozgoryczenia.
Bramkarz z Płocka dodał, że choć rozmowa z trenerem miała miejsce, to nadeszła już po operacji kolana i była bardzo lakoniczna.
Miałem kontakt, ale późno, po operacji. Trener do mnie zadzwonił. Zabolało najbardziej to, że zostałem potraktowany na zasadzie: „a niech się domyśla”. Wolałbym, by ktoś mi to powiedział. My w Polsce chyba nie lubimy mówić tego otwarcie, tylko potrafimy działać w inny sposób. Zadzwonił do mnie dwa dni po operacji i chyba coś tam powiedział, że może zrobił błąd. Mieliśmy krótką rozmowę. Szkoda, że zadzwonił do mnie po kontuzji, bo spodziewałem się tego telefonu wcześniej
W ten sposób konflikt i wzajemne niezrozumienie na linii trener–piłkarz zaczyna być coraz bardziej widoczne. Bułka nie zamierza jednak rezygnować z walki o sportową przyszłość, choć już wiadomo, że do końca bieżącej kampanii nie zobaczymy go na boisku.