Alemao zagra w reprezentacji Polski? Urban komentuje szanse piłkarza Rayo
Alemao, napastnik Rayo Vallecano i posiadacz polskich korzeni, już oficjalnie rozmawiał z Janem Urbanem o grze dla biało-czerwonych. Temat błyskawicznie rozpalił wyobraźnię kibiców. Selekcjoner jednak nie podjął jeszcze wiążącej decyzji. Czy w kadrze doczekamy się drugiego Żurawskiego, tym razem z brazylijskimi papierami?
W polskim środowisku piłkarskim rozpętała się właśnie debata, która mogłaby zaskoczyć niejednego fana – Alemao, napastnik Rayo Vallecano, oficjalnie spotkał się z Janem Urbanem w kontekście możliwej gry w reprezentacji Polski. Brazylijczyk o polskich korzeniach coraz śmielej deklaruje gotowość do starania się o obywatelstwo, co nie przeszło bez echa. Urban potwierdził: rozmawiał z zawodnikiem, chociaż nie daje jednoznacznej odpowiedzi, czy nowy „Żurawski” pojawi się w kadrze.
Alexandre Zurawski, 27-latek urodzony w Campo Ere, nie kryje już, że polskie pochodzenie to dla niego coś więcej niż odległa historia rodzinna – jego pradziadkowie wyemigrowali do Brazylii podczas II wojny światowej. Dziś Alemao gra w La Liga, lecz już otwarcie mówi o chęci reprezentowania biało-czerwonych. Temat przejął Jan Urban, który w rozmowie z WP SportoweFakty przyznał, że napastnik rzeczywiście nie odrzuca scenariusza występów z orzełkiem na piersi.
Tak, rozmawialiśmy. Jak zareagował na myśl o grze dla Polski? Uśmiechnął się. Czy będzie drugi Żurawski w reprezentacji? Nie wiem, zobaczymy.
W tej chwili nie da się przesądzić, czy Alemao rzeczywiście podąży śladem poprzedniego naturalizowanego Brazylijczyka – Rogera Guerreiro, który niegdyś reprezentował Polskę i wpisał się do historii, zdobywając pierwszą bramkę dla naszego zespołu podczas Euro 2008. Powtórka tego scenariusza nie jest wykluczona, zwłaszcza że Zurawski w bieżącym sezonie już zagrał osiem meczów dla Rayo, zdobywając jedną bramkę. Wcześniej był zawodnikiem m.in. Pachuki czy Realu Oviedo.
Póki co wybiegające dalej przewidywania schodzą na dalszy plan, bo jak ujawnia sam Urban, temat kadry pozostaje absolutnie otwarty. Dla selekcjonera liczy się gotowość piłkarza i realne wyzwania, jakie stawiają przed nim występy w hiszpańskiej ekstraklasie. Po raz kolejny wychodzi więc na to, że piłkarska krew, nawet wymieszana z południowoamerykańskim temperamentem, nie przestaje działać na wyobraźnię w kontekście polskiej kadry.