Jan Bednarek o włamaniu do domu. Czterech napastników i trudna decyzja

Bednarek opowiedział o dramatycznym włamaniu do swojego domu

Jan Bednarek
Domyślna grafika
Maciek
8 września 2026 18:35
2 minuty czytania

Piątkowy wieczór, godzina 21:00, cała rodzina wraca do domu. W środku czeka czterech nieproszonych gości. Dwa dni później Bednarek strzela gola dającego mistrzostwo Portugalii, ale tamten piątek zapamiętał zupełnie inaczej.

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Czterech włamywaczy w domu, cała rodzina w środku, jeden z napastników wyciąga ostry przedmiot. To nie scenariusz filmu, lecz historia, którą Jan Bednarek przeżył na własnej skórze w maju tego roku. Obrońca FC Porto opowiedział o wszystkim w rozmowie z Mateuszem Borkiem na antenie Kanału Sportowego.

Reprezentant Polski wrócił tamtego piątkowego wieczoru do domu z rodziną. Była godzina 21:00. Za progiem czekało czterech nieproszonych gości.

„To jest ciężkie doświadczenie. Wróciliśmy do domu całą rodziną i mieliśmy nieproszonych czterech gości. Bo gdy rodzina jest w domu, to nie jest najważniejsze granie bohatera, tylko zapewnienie rodzinie bezpieczeństwa” – mówił Bednarek.

Kontekst czasowy sprawia, że historia brzmi jeszcze bardziej surrealistycznie. Zaledwie dwa dni po włamaniu, w niedzielę, 30-latek strzelił bramkę, która dała FC Porto mistrzostwo Portugalii. Piątek i niedziela tego samego weekendu to dwa kompletnie różne światy.

Bednarek przyznał, że jego pierwszym odruchem była konfrontacja. Chciał walczyć. Sytuacja zmieniła się jednak w ułamku sekundy, gdy jeden z włamywaczy wyciągnął długi, ostry przedmiot.

„Chciałem walczyć, bo to nasze bezpieczeństwo, ale gdy ktoś wyjmuje ci długi, ostry przyrząd, to zaczynasz analizować. Co jest ważniejsze – granie bohatera i możliwość powiedzenia później „walczyłem z kimś ze sprzętem”, czy zapewnienie mimo wszystko bezpieczeństwa, postawieniu zdrowia na pierwszym miejscu, niż rzeczy materialnych” – tłumaczył obrońca.

Wybór był jasny. Zdrowie rodziny ponad wszystko. Bednarek zachował zimną krew i pozwolił włamywaczom odejść ze skradzionymi przedmiotami. Jak sam podkreślił, na rzeczy materialne może zapracować, grając dobrze w piłkę. Zdrowia nikt mu nie zwróci.

Po całym zdarzeniu zawodnik i jego żona postanowili nie pozwolić, żeby incydent zdominował ich codzienność. Skupili się na wyciągnięciu wniosków i wzmocnieniu zabezpieczeń domu.

Bednarek jest związany kontraktem z FC Porto do końca czerwca 2029 roku. W bieżącym sezonie rozegrał sześć spotkań i zdobył jedną bramkę. Jego wartość rynkowa szacowana jest na 11 milionów euro.

Źródło: Kanał Sportowy

Wybrane dla Ciebie