Pogoń Szczecin żegna się z Pucharem Polski, Widzew Łódź gra dalej – relacja – StolicaSportu.pl

Zeqiri bohaterem Widzewa. Pogoń nie zagra 3 raz z rzędu w finale Pucharu Polski

Andi Zeqiri
fot. Martyna Kowalska/widzew.com
Domyślna grafika
Maciek
2 grudnia 2025 22:38
3 minuty czytania

Niespodzianka na boisku Pogoni Szczecin! Gospodarze po dwóch finałach STS Pucharu Polski z rzędu tym razem musieli uznać wyższość Widzewa Łódź. Ekipa z Łodzi wyrwała awans do ćwierćfinału po wyjazdowym zwycięstwie 1:0, a decydującego gola strzelił Andi Zeqiri. Mimo ambitnej walki Portowcy nie zdołali doprowadzić do wyrównania i żegnają się z marzeniami o trzecim kolejnym finale.

Pogoń Szczecin – po dwóch z rzędu finałach krajowego pucharu – tym razem odpada już na etapie 1/8. Widzew Łódź skutecznie wykorzystał swoje okazje i dzięki bramce Andiego Zeqiriego zameldował się w ćwierćfinale STS Pucharu Polski.

Spotkanie od samego początku trzymało w napięciu. Już w trzeciej minucie Juljan Shehu huknął w słupek, sygnalizując, że piłkarze z Łodzi nie przyjechali do Szczecina jedynie statystować. Portowcy odpowiedzieli błyskawicznie uderzeniem Rajmunda Molnara, ale obydwa zespoły długo nie potrafiły znaleźć sposobu na bramkarzy.

Z czasem tempo nieco opadło, a piłkarze skupili się głównie na walce w środku pola. Valentin Cojocaru, bramkarz gospodarzy, nie miał jednak większych problemów z kolejnymi uderzeniami przyjezdnych. Ciśnienie w meczu zaczęło rosnąć dopiero w końcówce pierwszej połowy, gdy po precyzyjnej centrze Angela Baeny niepilnowany Andi Zeqiri głową skierował piłkę do siatki Pogoni. Defensorzy Portowców kompletnie odpuścili napastnika Widzewa i ten miał sporo czasu, by uderzyć zdecydowanie.

Portowcy przed przerwą próbowali wyrównać, ale Maciej Kikolski nie dał się pokonać po groźnej próbie Molnara. Po zmianie stron trener Thomas Thomasberg sięgnął po świeże siły – na boisku pojawili się Musa Juwara i Paul Mukairu. Mimo przewagi w posiadaniu piłki i kilku okazji, Pogoń wciąż nie potrafiła znaleźć sposobu na szczelną obronę łodzian oraz interwencje Kikolskiego. Bramkarz Widzewa zaliczył także skuteczną obronę po rzucie wolnym Kamila Grosickiego.

Końcówka spotkania była niezwykle nerwowa. Najpierw gra została przerwana przez faul Ricardo Visusa na Musie Juwarze, który skutkował długą analizą VAR, a później na murawie pojawił się dym z sektora gości, co wymusiło kolejną przerwę. Sędzia doliczył aż 10 minut, ale Portowcy nawet wtedy nie byli w stanie przedrzeć się na listę strzelców. W doliczonym czasie gola zdobył nawet Dimitris Keramitsis, lecz był na wyraźnym spalonym – emocje kibiców opadły błyskawicznie.

Widzew Łódź tym samym zachowuje szansę na sukces w krajowym pucharze, zaś kibice Pogoni muszą pogodzić się z końcem passy finałowych występów.

Pogoń Szczecin – Widzew Łódź 0:1 (0:1)
0:1 Andi Zeqiri 35

POGOŃ: Valentin Cojocaru – Linus Wahlqvist (77’ Jose Pozo), Danijel Loncar, Dimitris Keramitsis, Leonardo Koutris – Adrian Przyborek (82’ Patryk Paryzek), Fredrik Ulvestad, Mor N’Diaye (46’ Musa Juwara), Sam Greenwood – Kamil Grosicki, Rajmund Molnar (46’ Paul Mukairu)

WIDZEW: Maciej Kikolski – Stelios Andreou, Ricardo Visus, Mateusz Żyro, Samuel Kozlovsky – Angel Baena (90’ Fran Alvarez), Juljan Shehu, Szymon Czyż (84’ Matek Hanousek), Bartłomiej Pawłowski (90’ Marcel Krajewski) – Andi Zeqiri (84’ Mariusz Fornalczyk), Sebastian Bergier (90’ Antoni Klukowski)

Żółte kartki: Koutris (Pogoń); Visus, Krajewski (Widzew)

Sędzia: Patryk Gryckiewicz (Toruń)

Źródło: SportoweFakty.wp.pl

Wybrane dla Ciebie