Widzew Łódź wychodzi z kryzysu. Pawłowski zdradza, jak odmieniono zespół
Widzew Łódź w końcu przerwał złą serię. Kapitan Bartłomiej Pawłowski bez owijania w bawełnę przyznaje, że było trudno. Jednak to właśnie powrót do prostych założeń i większa jedność pozwoliły łodzianom zgarnąć pełną pulę z Piastem Gliwice. Zawodnik zdradza kulisy przemiany w zespole oraz komentuje przełamanie Andiego Zeqiriego.
Bartłomiej Pawłowski, lider Widzewa Łódź, wreszcie mógł cieszyć się z wygranej, gdy jego drużyna pokonała Piasta Gliwice 2:0. Dla łodzian ta wygrana była czymś więcej niż tylko trzema punktami, bo kończyła serię gorszych występów.
Oczekiwania wobec Widzewa wzrosły po tym, jak klub zmienił właściciela i pojawiły się głośne zapowiedzi walki o czołówkę Ekstraklasy. Jednak ta rzeczywistość zaskoczyła chyba wszystkich. Drużyna jak dotąd częściej rozczarowywała kibiców niż dostarczała im powodów do radości. Wygrana z Piastem może być jednak sygnałem, że coś drgnęło we właściwym kierunku.
Pawłowski nie owijał w bawełnę, mówiąc po meczu, że "byliśmy w sytuacji kryzysowej i trzeba się do tego przyznać. Nie graliśmy dobrze. Nie graliśmy na poziomie oczekiwań sprzed sezonu. Z kolei w trakcie spotkania z Piastem Gliwice było troszkę pragmatyzmu. Zagraliśmy mniej ryzykownie i to okazało się skuteczne."
Kapitan podkreślił, że kluczem do wyjścia z dołka okazała się większa jedność i wzajemna pomoc na boisku. Jak sam opisał, "trzeba pracować nad mentalem, bo piłkarze jakościowi przyszli. Konieczne jest jednak, żeby wszyscy razem się zebrali i szli jeden za drugim w ogień." Dodał również, że w starciu z Piastem faktycznie pojawiła się na murawie grupa, która walczyła za siebie do końca.
Jednym z bohaterów spotkania był Andi Zeqiri, reprezentant Szwajcarii, który trafił do Widzewa tego lata za dwa miliony euro. To właśnie on zdobył pierwszą bramkę dla łódzkiej drużyny, co może być kamieniem milowym w jego nowym etapie kariery.
Pawłowski tak skomentował przełamanie kolegi: "Większość napastników to piłkarze, którzy żyją z serwisu. Jeżeli są dośrodkowania czy wygrane piłki w polu karnym, celne podania, to napastnicy mają sytuacje. Wtedy zależy już od ich jakości, czy są skuteczni. Andi dostał serwis, miał dwie albo trzy sytuacje i zdobył bramkę. Mam nadzieję, że mu to pomoże i będzie mu łatwiej grać w kolejnych spotkaniach."
Warto zaznaczyć, że trener Igor Jovicević – który prowadzi łodzian od października – także ma wpływ na świeże spojrzenie w klubie, choć jego koncepcje wymagają jeszcze czasu na wdrożenie. Pawłowski zaznaczył, że "żeby wszystko działało z automatu, trzeba popracować dłużej. W okresie przygotowawczym trener będzie miał możliwość wypróbowania pewnych rzeczy. Dzisiaj to jest takie doraźne działanie: trochę pod przeciwnika, trochę tego, co trener chciałby, żebyśmy grali."
Widzew nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w tej rundzie. Przed drużyną najpierw starcie z Pogonią Szczecin w Pucharze Polski, a na koniec roku mecz z Zagłębiem Lubin – ostatnia okazja na pozytywne zakończenie wymagającego 2025 roku.