Ruben Amorim otwarcie o pracy w Manchesterze United. Co naprawdę go martwi? – StolicaSportu.pl

Ruben Amorim otwarcie o Manchesterze United

Ruben Amorim
fot. Agencja LUSA (Wikimedia CC 3.0)
Domyślna grafika
Maciek
30 października 2025 20:57
2 minuty czytania

Ruben Amorim, szkoleniowiec Manchesteru United, odkrywa kulisy swojej pracy w jednym z najbardziej wymagających klubów świata. Podczas rozmowy z brytyjskimi mediami mówi wprost: nie boi się utraty stanowiska, bo największy niepokój odczuwa jedynie wtedy, gdy nie wygrywa.

Ruben Amorim w brytyjskim podcaście otworzył się na temat presji, jaka towarzyszy pracy menedżera Manchesteru United. Portugalczyk przyznał, że kluczowe okazało się wsparcie właściciela klubu Sir Jima Ratcliffe'a, który dał mu czas na odbudowę czerwonych diabłów.

„Otrzymałem dużo wsparcia, począwszy od zarządu, przez piłkarzy. To codzienna walka – chcemy zmieniać rzeczywistość w klubie, a pracy nie brakuje. Rozwinąłem się tu ogromnie. Żadne miejsce nie jest jak United, a to daje mi siłę, by walczyć o swoją szansę,” wyznał Amorim.

Trener podkreśla, że takie napięcie działa na niego mobilizująco. „Codziennie muszę walczyć o swoją pracę – i to jest dobre. Taka jest piłka. Gdyby tylko było dobrze albo źle – nie byłoby życia. Ja akurat bardzo lubię swoje życie tutaj.”

W podcaście Amorim zaznacza, że nie przejmuje się widmem zwolnienia: „Wszystko potrafi się zmienić w ciągu miesiąca. Co prawda słowa właściciela pozwoliły uspokoić sytuację, ale nie mam lęku przed utratą posady. Zmiana pracy to nie coś, co spędza mi sen z powiek. Przeraża mnie tylko brak zwycięstw, bo tylko wtedy czuję prawdziwe cierpienie. Żyję po to, by wygrywać.”

„Chcę, by wszyscy podziwiali mój futbol i mówili, że jestem najlepszym trenerem na świecie, ale to nigdy się nie zdarzy, niezależnie od sytuacji. Liczy się tylko jedno: wygrywać mecze. Gdy wygrywam, jestem szczęśliwy,” wyjaśnia Portugalczyk.
cytat z podcastu „On on One” dla Sky Sports

Zapytany o temat relacji z piłkarzami, nawiązał do Marcusa Rashforda, który odnalazł formę w Barcelonie. Przyznał, że takich przykładów jest więcej. „Cieszę się, gdy gracze wreszcie są szczęśliwi. Czasem trafiają do miejsca, które po prostu nie jest dla nich. Potem znajdują szczęście gdzie indziej – to zupełnie naturalne. Tak samo mam z Rasmusem Hojlundem czy Antonym. Gdy widzę, jak zawodnicy odnajdują właściwą drogę, po prostu cieszę się ich radością. Przeszedłem przez to samo jako piłkarz. Doskonale rozumiem, jak to jest.”

Źródło: sportinforma.sapo.pt

Wybrane dla Ciebie