Manchester United – kulisy zwolnienia Rubena Amorima. Konflikty i napięcia w klubie – StolicaSportu.pl

Amorim oskarżany o fatalne relacje z przełożonymi

Ruben Amorim
fot. Agência Lusa (Wikimedia CC 3.0)
Domyślna grafika
Maciek
8 stycznia 2026 17:52
3 minuty czytania

To była bomba w Carrington — Ruben Amorim, zaledwie kilka miesięcy po objęciu Manchesteru United, pożegnał się z pracą. Decyzja klubu nie wynikała wyłącznie ze słabych wyników. Zatrzęsienie relacji pomiędzy Portugalczykiem a zarządem oraz wybuchowe starcia z zawodnikami stworzyły atmosferę, w której trudno było mówić o dalszej współpracy. Spięcia na linii Amorim—dyrekcja i kontrowersje transferowe tylko dolały oliwy do ognia.

Szokujące rozstanie Rubena Amorima z Manchesterem United wstrząsnęło brytyjską piłką. Według ustaleń brytyjskich dziennikarzy, portugalski szkoleniowiec nie stracił posady wyłącznie przez przeciętne wyniki. Największy problem stanowiły jego trudne relacje z zarządem oraz narastające nieporozumienia wokół taktyki i transferów.

Amorim, który objął Czerwone Diabły w listopadzie 2024 roku po sukcesach ze Sportingiem, od początku budził wątpliwości w gabinetach na Old Trafford. Klub postawił przed nim określone cele, ale jego legendarna nieustępliwość szybko stała się kością niezgody. Jim Ratcliffe i reszta kierownictwa prawie od razu zaproponowali rezygnację z ulubionego przez Portugalczyka ustawienia 3-4-3 — na próżno. Szkoleniowiec twardo bronił swoich zasad, nie wykazując ochoty na kompromis.

Sytuację zaognił również konflikt na linii trener–szef skautingu. W letnim okienku Amorim zamierzał wzmocnić skład nazwiskami takimi jak Emiliano Martinez czy Ollie Watkins. Mimo nacisków, klub postawił jednak na długofalowe rozwiązania, kontraktując Senne Lammensa i Benjamina Sesko, co spotkało się z wyraźnym niezadowoleniem głównego szkoleniowca.

Prawdziwa eksplozja nastąpiła w ostatni piątek — właśnie wtedy doszło do burzliwej wymiany zdań między Amorimem a dyrektorem sportowym Manchesteru, Jasonem Wilcoxem. Ale to nie wszystko. Jak się okazało, już w grudniu trener miał ostro zetrzeć się z Lisandro Martinezem. Argentyński defensor tuż po powrocie po kontuzji domagał się miejsca w pierwszym składzie. Wymiana argumentów na treningu zakończyła się surowym upomnieniem, jednak ostatecznie to Martinez na trzy ostatnie mecze odzyskał kapitańską opaskę.

Te incydenty pokazały, że napięcie w ośrodku treningowym Carrington narastało z dnia na dzień. Wzajemne pretensje i rozjechane wizje sportowe sprawiły, że dalsza współpraca była niemożliwa. W tej sytuacji pożegnanie Rubena Amorima z Manchesterem United stało się kwestią czasu.

Źródła: Sport.fr, The Athletic

Wybrane dla Ciebie