Franck Ribery wspomina walkę z Realem. "Pepe i Ramos chcieli mnie zniszczyć"
Mecze Bayernu Monachium z Realem Madryt zawsze elektryzowały kibiców, ale to, co działo się w półfinale Ligi Mistrzów w 2014 roku, przeszło do futbolowej legendy. Franck Ribery dziś szczerze ujawnia kulisy spotkania, w którym po spięciu z Danim Carvajalem na boisku zaczęło wrzeć do czerwoności.
Są mecze, które zostają w pamięci na lata. Tak było z półfinałem Ligi Mistrzów UEFA 2013/14 między Bayernem Monachium a Realem Madryt. Niemiecki gigant miał bronić tytułu, ale to Królewscy rozgromili rywali na Allianz Arena aż 4:0. Mało kto jednak pamięta, jak bardzo tamte wydarzenia odcisnęły piętno na piłkarzach – właśnie wraca do nich Franck Ribery.
Były gwiazdor Bayernu, waleczny i nieustępliwy na boisku, wciąż żywo wspomina tamtą noc, gdy w ferworze walki doszło u niego do prawdziwej eksplozji emocji. Ribery przyznał, że w trakcie spotkania, sfrustrowany i coraz bardziej naciskany przez obrońców Realu, nie wytrzymał i uderzył Daniego Carvajala. „Krzyknąłem na Carvajala i w końcu dałem mu z liścia”, wyznał Francuz w jednym z niedawnych wywiadów. Ale wtedy nie skończyło się na jednej spięciu.
Pepe i Ramos na wojennej ścieżce
Zaraz po incydencie uwagę na Ribery’ego zwrócili się najwięksi twardziele Królewskich – Sergio Ramos i Pepe. Francuski skrzydłowy wspomina, że od tego momentu mecz przybrał dla niego zupełnie inny wymiar. „Od tamtej chwili Ramos i Pepe postanowili uprzykrzyć mi życie na boisku” – relacjonuje Ribery. „Patrzyli na mnie jakby chcieli mnie zniszczyć za każdym razem, gdy tylko dotykałem piłki”.
Jak podają hiszpańskie media, atmosfera stała się wręcz toksyczna, a Pepe zupełnie przestał zwracać uwagę na piłkę, skupiając się wyłącznie na osaczeniu Francuza. Sam Ribery nie ukrywa, że czuł, iż z każdym kolejnym kontaktem walka staje się coraz bardziej brutalna:
„To już nie była gra o awans, tylko walka o przetrwanie. Pepe nie grał już o piłkę, tylko biegał za mną po całym boisku. Z nimi nie było żadnej taryfy ulgowej, ani sekundy spokoju.”