FC Barcelona - Flick wprowadza surowe kary. Pedri: Spóźnienie kosztuje 40 tysięcy euro – StolicaSportu.pl

Surowe kary Flicka w Barcelonie. „Za spóźnienie płacimy nawet 40 tysięcy euro”

Pedri
fot. Wikimedia CC 4.0
Domyślna grafika
Maciek
24 lutego 2026 13:18
3 minuty czytania

Pedri i Ferran Torres opowiedzieli o kulisach życia w szatni FC Barcelony pod rządami Hansa Flicka. Trener wprowadził nowy, bezwzględny system kar – za spóźnienie na trening można zapłacić nawet 40 tysięcy euro. Piłkarze zdradzili też, jak Flick potrafi rozbroić atmosferę dowcipem, a jednocześnie oczekuje żelaznej dyscypliny wobec każdego, niezależnie od nazwiska. Okazuje się, że kwestia punktualności nie jest dla niego żadnym detalem.

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Pedri i Ferran Torres to nie tylko partnerzy z boiska, ale też dobrzy znajomi poza nim. Obaj wybrali się razem do programu El Hormiguero i właśnie tam, w lekkiej atmosferze, odkryli kilka tajemnic z codzienności FC Barcelony prowadzonej przez Hansa Flicka.

Dla Pedriego był to szczególny czas – chwilę wcześniej wrócił do gry po urazie mięśnia dwugłowego uda. Uraz odniósł w meczu Ligi Mistrzów przeciwko Slavii Praga, gdy musiał zejść z boiska już w 60. minucie, a ostatnie tygodnie upłynęły mu głównie na rehabilitacji. W spotkaniu z Levante pojawił się znów na murawie i mógł wreszcie odzyskać radość z gry.

Pedri przyznał, że powrót do drużyny trenera Flicka daje mu nową energię właśnie na decydujące tygodnie rozgrywek. Zarówno on, jak i Ferran podkreślają, jak bardzo wspierają się w trudnych chwilach. Między nimi, jak zapewniali podczas występu, panuje naprawdę wyjątkowa więź.

40 tysięcy euro za spóźnienie? Tak wygląda dyscyplina u Flicka

Sporo emocji wzbudził temat żelaznych zasad nowego szkoleniowca. Hans Flick nie uznaje taryfy ulgowej, jeśli chodzi o punktualność. Jego zdaniem to nie tylko kwestia obecności o określonej godzinie, ale wyraz szacunku do zespołu i wspólnej pracy – kto się spóźnia, każe czekać innym i burzy kolektyw.

Tym razem piłkarze odsłonili kulisy – Flick wprowadził nową politykę kar: za spóźnienie nie grozi już automatyczna ławka lub trybuny (jak to bywało wcześniej np. w przypadku Julesa Kounde), lecz wysoka kara finansowa. Pedri przyznał z uśmiechem: „Jeśli się spóźnisz, płacisz grzywnę”, a Ferran dodał, że „kwoty potrafią dochodzić do 40 tysięcy euro”. Żartował przy tym, że nawet kilkusekundowe spóźnienie robi różnicę, a dla Flicka nie ma znaczenia nazwisko na koszulce.

Reguły stosowane przez niemieckiego trenera są tak skrupulatne, że jeśli trening zaczyna się o 11:00, spóźnienie o parę sekund już oznacza karę. Jednocześnie chłopaki śmiali się, że „nie wyobrażają sobie, ile kosztowałoby 20 minut opóźnienia” – jedynym wytłumaczeniem według Ferrana mogłaby być „fotka paragonu za ibuprofen”.

Niezłomność Flicka, ale i poczucie humoru

Ciekawostką był też przykład z poprzedniego sezonu: Kounde, przez drobne spóźnienie przedmeczowe, stracił miejsce w składzie na rzecz Hectora Forta. Flick nie patrzy na pozycję ani status zawodnika – zasady są dla wszystkich.

Mimo tej żelaznej dyscypliny, zarówno Ferran jak i Pedri podkreślali, że trener potrafi rozładować szatnię swoim żartem czy dystansem do młodzieżowych tiktoków i tańców. Stwierdzili, że Flick trzyma się z dala od ich internetowych „popisów”, pozostawiając pełną swobodę w takich sprawach.

Źródło: Sport.es

Wybrane dla Ciebie