Rooney grozi sądem. Chce przeprosin za sensacyjne oskarżenia Carrolla
Brytyjskie media rozgrzały się po ujawnieniu fragmentów autobiografii Andy’ego Carrolla. Były napastnik sugeruje w niej, że Wayne Rooney organizował zakrapiane spotkania w hotelach kadry Anglii. Legenda Manchesteru United stanowczo zaprzecza, a sprawa może znaleźć finał w sądzie – Rooney domaga się pilnych przeprosin i wycofania tych rewelacji przez wydawnictwo.
Wayne Rooney znalazł się w samym centrum medialnej burzy po publikacji autobiografii Andy’ego Carrolla. Carroll, były napastnik Liverpoolu, opisał w swojej książce „Own It” kulisy pobytów kadry Anglii, sugerując, że Rooney zapraszał kolegów do hotelowego pokoju, gdzie raczono się alkoholem i papierosami.
Carroll pisze, że Rooney miał sprowadzać do pokoju „kartony fajek, skrzynki piwa i wino”, a całość – według jego słów – miała być sposobem na „zabicie monotonii” zgrupowań. Zastrzegł przy tym, że nikt nie kończył „zalanym”, a głównym celem była integracja zespołu.
Informacje te momentalnie skwitował Rooney, który nie pozostawił złudzeń: uznał relację Carrolla za „czystą fantazję” oraz stwierdził, że ich kontakty miały charakter wyłącznie formalny. Były lider Manchesteru United podkreślił też, że nigdy naprawdę nie zaprzyjaźnił się z autorem książki. Jak podaje „The Sun”, Rooney postanowił nie zostawiać sprawy bez echa i wytoczył poważniejsze środki – żądając natychmiastowego sprostowania przez wydawnictwo.
Wayne wie, że nie jest święty, ale to już poszło za daleko. Tu chodzi o zasadę.
Rooney miał za pośrednictwem prawników wysłać do wydawcy stanowcze pismo, w którym domaga się usunięcia kontrowersyjnych fragmentów i przeprosin. Jak przekazano – „nie zamierza żartować”, a ewentualny brak reakcji może skutkować procesem sądowym.
Zamieszanie zaskoczyło samego Carrolla, który podobno nie spodziewał się wywołać aż tak gwałtownej reakcji. W mediach pojawiły się doniesienia, że napastnik w razie braku ugody będzie musiał liczyć się z publicznymi przeprosinami lub sądową batalią.