Jorge Messi – ojciec Leo Messiego. Relacja, która zmieniła piłkarski świat – StolicaSportu.pl

Jorge Messi – ojciec, menedżer i cień Leo. Tak kształtował karierę syna

Leo Messi
fot. Bryan Berlin, Wikimedia Commons
Domyślna grafika
Maciek
9 sierpnia 2026 07:49
6 minut czytania

Jorge Messi był kimś więcej niż ojcem – to on podejmował najważniejsze decyzje, gdy kariera Leo wisiała na włosku przez niedobór hormonu wzrostu. Jego upór, wizjonerstwo i niekonwencjonalne metody negocjacyjne wywoływały poruszenie nie tylko wśród działaczy Barcelony, ale i piłkarskich kibiców na całym świecie. Momentami chłodny, czasem bezkompromisowy, na zawsze odcisnął ślad na życiu syna, budząc przy tym skrajne emocje. Najbliżsi podkreślali: „Ojciec to prawdziwy atut, ale czasami i największa wada”.

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Jorge Messi był nie tylko podporą dla Leo Messiego, ale wręcz architektem drogi, jaką przeszedł piłkarski geniusz z Rosario. Relacja ojca z synem bywała napięta, pełna dramatycznych momentów, w których los legendy futbolu dosłownie wisiał na włosku. Gdy dziennikarka Florencia Pena ogłosiła śmierć ojca Messiego, a informacja okazała się nieprawdziwa, sama zrezygnowała z pracy. Różne doniesienia na temat stanu zdrowia Jorge Messiego towarzyszyły zwłaszcza mundialowemu występowi Leo przeciwko Algierii. W końcu jednak argentyńskie media przekazały, że 68-latek zmarł.

Ojciec, negocjator, opiekun – początki wielkiej kariery

Jorge Messi był pierwszym trenerem syna w Rosario, a jego rola okazała się kluczowa, gdy przyszłość młodego Lionela stanęła pod znakiem zapytania przez problemy zdrowotne. Leczenie kosztowało 1300 dolarów miesięcznie – astronomiczną kwotę dla rodziny zmagającej się z efektami kryzysu finansowego w Argentynie. Diego Schwarzstein, lekarz który jako pierwszy rozpoznał problem, przekonywał w rozmowie z WP SportoweFakty, że gdyby nie determinacja rodziny, kariera Messiego mogła zakończyć się zanim na dobre się zaczęła.

W najtrudniejszym momencie Jorge i Leo zdecydowali się na tajemniczą wyprawę do Barcelony. Zgłoszenie do River Plate i ich testy miały być naciskiem, żeby to kataloński klub podjął odważną decyzję. Ostatecznie dopiero kilka miesięcy później Barca podpisała kontrakt z genialnym piłkarzem – ale nie brakowało głosów, że cały proces wydłużyły żądania nieugiętego ojca, oczekującego dla syna godziwego wynagrodzenia.

Warto podkreślić, że Jorge Messi, który jeszcze niedawno pracował w fabryce metalu, okazał się prawdziwym lisem negocjacji. W sytuacji, gdy Barca zwlekała z decyzją, nie wahał się skontaktować nawet z szefostwem Realu Madryt. Jeden z przedstawicieli katalońskiego klubu miał skwitować to słowami: "Za kogo on się uważa, za Maradonę?".

Po szybkim debiucie Leo w Barcelonie i reprezentacji Argentyny, na scenę wszedł Inter Mediolan, kusząc potrojeniem pensji. Jednak i tym razem ojciec Messiego rozegrał sytuację na własnych warunkach, doprowadzając do kolejnej podwyżki w Katalonii. Prezes klubu Joan Laporta, nie chcąc utraty „złotego dziecka”, nawet osobiście pomagał rodzinie uzyskać hiszpańskie obywatelstwo.

Barcelońskie tarcia i konsekwencje rodzinnej lojalności

Kiedy władzę nad Dumą Katalonii objął Sandro Rosell, kontakt rodziny Messich z blaugrana znacząco się schłodził. Publiczny komentarz wiceprezesa Javiera Fausa, że nie widzi potrzeby poprawiania kontraktu gwiazdy co „sześć miesięcy”, został szybko zgłoszony przez Jorge jako cios w syna. Ojciec nie znosił biznesowego traktowania relacji z klubem, czego efektem była dymisja Fausa i lawina kolejnych aneksów do kontraktu Leo. Jak przekazywało „The Athletic”, negocjacji praktycznie już nie prowadzono – Messi podpisywał kolejne umowy, często nawet bez dyskusji, tylko po to, by dawały mu poczucie ważności.

Mimo oficjalnych deklaracji o świetnych stosunkach między rodziną Messich a FC Barceloną, kulisy nie zawsze były tak czyste – w Katalonii panowała zmowa milczenia dotycząca prawdziwej roli ojca Leo. Jeden z byłych działaczy stwierdził, że Jorge celowo nadawał sobie rangę „ważniaka”, co niekiedy prowadziło do spięć nawet wewnątrz klubu.

Po przeprowadzce rodziny do Barcelony w 2001 roku rozpoczął się kluczowy etap – bliskość ojca i syna była wręcz legendarna. Po krótkim pobycie mamy i rodzeństwa w Hiszpanii, Leo niemal całe dnie spędzał sam z ojcem w dzielnicy Les Corts. Nawet kiedy Messi założył już własną rodzinę, Jorge – choć z dystansu – ciągle sterował życiem syna, co często bywało wyzwaniem dla agentów, którym trudno było przebić się przez rodzinną barierę decyzyjno-finansową.

Leo zawsze wykonywał to, co mówiłem mu jako trener. Wciąż tak jest. Nigdy nie powiedział mi: mam 25 lat, dorosłem, jestem najlepszy na świecie. Ostatnio wspomniałem mu o kilku rzeczach po meczu z Realem. Jako ojciec jestem taki sam, jak gdy trenowałem go w Grandoli.
— Jorge Messi w „Kickerze”, 2013

Sukcesy sportowe przyciągały też lawinę sponsorów – legendarny piłkarz zarabiał dzięki kontraktom reklamowym ponad 30 mln euro rocznie, a korporacje, podobnie jak Barca, nie chciały stracić Messiego i same zgłaszały się z coraz lepszymi ofertami.

Nie tylko sukcesy – ciemniejsze strony układanki

Jorge Messi był także w centrum burzliwych spraw – głośno zrobiło się zwłaszcza o zarzutach podatkowych, które w latach 2007–2009 uderzyły zarówno w niego, jak i w syna. Hiszpańskie służby wyliczyły, że na skutek przekierowywania wpływów z praw wizerunkowych przez raje podatkowe państwo straciło ponad 4 mln euro. Ostatecznie duet zapłacił 5 mln euro zaległych podatków, do tego grzywny (2 mln euro za Messiego, 1,5 mln za ojca) i otrzymał wyrok 21 miesięcy pozbawienia wolności, choć w zawieszeniu. Messi deklarował w sądzie, że podpisywał wszystko, bo po prostu ufał ojcu.

Oprócz działalności biznesowej i piłkarskiej, obaj powołali Leo Messi Foundation, wspierającą dzieci chore na raka i inne cele charytatywne. Organizacja realizowała prestiżowe projekty, jak budowa centrum onkologicznego w Barcelonie czy wsparcie szpitala w Rosario. Jednak nawet tutaj nie obyło się bez kontrowersji – pojawiły się podejrzenia o wykorzystywanie fundacji przez kolumbijskie kartele do prania pieniędzy, co odcisnęło piętno na jednym z projektów, mimo iż śledczy nie postawili zarzutów.

Jeden z działaczy Barcy gorzko oceniał styl prowadzenia spraw – jak twierdził, rodzina Messiego nigdy nie odznaczała się menedżerskim profesjonalizmem, a dokumenty na stole lądowały raczej przez pojawienie się legendarnego nazwiska niż strategię agentów. Tak czy inaczej, nie sposób nie przyznać – gdyby nie odwaga Jorge Messiego i jego nieustępliwość, świat mógł nigdy nie usłyszeć o chłopcu z Rosario, który po prostu kochał grać w piłkę.

Źródło: WP SportoweFakty

Wybrane dla Ciebie