Rodri odrzucił Real Madryt i wybrał Barcelonę – kulisy decyzji

Rodri wybrał Barcelonę, a Real Madryt wciąż liczy straty. Kulisy transferowej porażki

Rodri Rodrigo Hernandez Cascante
fot. Bryan Berlin, Wikimedia Commons
Domyślna grafika
Maciek
2 minuty czytania

Jose Mourinho próbował przekonać Rodriego do projektu na Santiago Bernabéu. Hiszpan podziękował za zainteresowanie, ale postawił na Barcelonę. Teraz sześć punktów przewagi rywala boli podwójnie.

Florentino Pérez dał zielone światło. Jose Mourinho chwycił za telefon i próbował sprzedać Rodriemu wizję nowego Realu Madryt. Pomocnik reprezentacji Hiszpanii wysłuchał, podziękował za sposób, w jaki został potraktowany, a potem zadzwonił do Mourinho jeszcze raz. Tym razem po to, żeby poinformować go, że wybiera Barcelonę.

Ta historia, opisana przez Mundo Deportivo, jest dziś w stolicy Hiszpanii powodem narastającej frustracji. Przed pierwszą przerwą reprezentacyjną sezonu Barcelona wypracowała sześć punktów przewagi nad Realem w tabeli La Liga, a Rodri zdążył już stać się jednym z filarów drużyny Hansiego Flicka.

Początkowe wahania Realu miały podłoże polityczne. Enrique Riquelme, rywal Péreza w wyborach prezydenckich klubu, wskazywał Rodriego jako jedno ze swoich kluczowych wzmocnień. Poparcie transferu mogło być odebrane jako przyznanie racji kontrkandydatowi. Ostatecznie Pérez odłożył te kalkulacje na bok i zgodził się na próbę sprowadzenia piłkarza. Było jednak za późno, bo Barcelona zdążyła wejść do gry i przekonać pomocnika do przenosin na Camp Nou.

Problem Realu wykracza poza sam fakt, że Rodri trafił do bezpośredniego rywala. Po odejściach Toniego Kroosa i Luki Modricia zespół potrzebował głęboko grającego rozgrywającego, kogoś zdolnego do cofania się między obrońców, budowania akcji pod presją i zabezpieczania defensywy. Rodri oferuje Barcelonie dokładnie taki profil, współtworząc z Pedrim duet kontrolujący środek pola.

Gdy Hiszpan powiedział „nie”, Real postawił na Bernardo Silvę i Ardę Gülera. Obaj to ofensywni pomocnicy o zupełnie innym profilu niż poszukiwany kontroler gry z głębi pola. Efekt? Madryt traci dystans do Barcelony, a dyskusja o tym, czy klub zastąpił właściwy typ zawodnika, rozkręca się na nowo.

Sześć punktów straty nie dowodzi oczywiście, że sam Rodri rozwiązałby wszystkie problemy Realu. Ale jego występy w koszulce Barçy, jak choćby mecz z Sevillą, w którym cofał się głęboko i gasił niebezpieczne sytuacje bez naruszania struktury ataku, pokazują dokładnie to, czego ekipie Mourinho brakuje.

Źródła: Mundo Deportivo, Madrid Universal

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Wybrane dla Ciebie