Sergio Ramos wygłasza pochwały pod adresem Mbappe
Atmosfera na Santiago Bernabéu podczas spotkania Realu Madryt z Sevillą bardziej niż wynik elektryzowała z powodu chłodnego przyjęcia Viniciusa Juniora. Jednak w cieniu tych wydarzeń to Kylian Mbappé po raz kolejny pokazał, dlaczego jest jednym z najskuteczniejszych napastników świata. Francuz znów wpakował piłkę do siatki – tym razem z jedenastu metrów, wyprowadzając Królewskich na komfortowe prowadzenie. Po końcowym gwizdku do gratulacji dołączył nie byle kto, bo sam Sergio Ramos. Były kapitan Realu nie szczędził ciepłych słów pod adresem swojego niedawnego kolegi z PSG.
Nie milkną echa wydarzeń z niedzielnego spotkania na Santiago Bernabéu, gdzie Real Madryt ograł Sevillę 2:0. Choć kibice skupili się na reakcji trybun wobec Viniciusa Juniora, nie sposób było przeoczyć kolejnego efektownego występu Kyliana Mbappé. Francuz postawił kropkę nad i, wykorzystując rzut karny i powiększając swój dorobek do 29 goli we wszystkich rozgrywkach w tym sezonie. Z czego aż 18 to bramki zdobyte w samej La Lidze – wynik, który może budzić respekt nawet u największych rywali.
Sergio Ramos docenia klasę francuskiego gwiazdora
Wśród tych, którzy ze szczególnym zainteresowaniem śledzili niedzielne starcie, znalazł się Sergio Ramos. Powrót hiszpańskiego stopera na trybuny Bernabéu nie był przypadkowy – obrońca wrócił do Madrytu po okresie gry w Monterrey i nie mógł sobie odmówić okazji do zobaczenia w akcji dawnych kolegów z Realu oraz zawodników Sevilli, której także bronił barw.
Tuż po końcowym gwizdku Ramos opublikował w relacji na Instagramie zdjęcie Mbappé z dopiskiem: „Wielkie gratulacje, bracie. Już dawno mówiłem… numer jeden”. Te kilka słów – zwłaszcza z ust ikony Realu – nie są przypadkowe. Ramos przecież nie tylko rywalizował z Mbappé w La Lidze, ale i przez dwa lata dzielił z nim szatnię w Paris Saint-Germain, dobrze poznając warsztat i mentalność francuskiego napastnika.
Mimo że Ramos ma już 39 lat, wciąż trenuje na pełnych obrotach i nie zamierza kończyć przygody z futbolem. Po rozstaniu z meksykańskim Monterrey na razie nie podpisał kontraktu z nowym klubem, ale według doniesień hiszpańskich mediów, sam zainteresowany jeszcze nie powiedział ostatniego słowa.