Santi Canizares krytycznie o żądaniach Viniciusa: Real Madryt nie zamierza ustępować
Sytuacja kontraktowa Viniciusa Jr. staje się coraz bardziej napięta. Santi Canizares, dawny golkiper Realu Madryt, publicznie skomentował roszczenia Brazylijczyka, twierdząc, że kwoty żądane przez skrzydłowego nijak mają się do jego obecnej dyspozycji.
Sytuacja wokół Viniciusa Juniora w Realu Madryt nabiera rumieńców. Choć kontrakt brazylijskiego skrzydłowego obowiązuje do 2027 roku, to już teraz temat jego przedłużenia wzbudza spore emocje wśród kibiców i władz klubu.
Negocjacje, które trwają od kilku miesięcy, utknęły w martwym punkcie — nie chodzi nawet o długość nowej umowy, ale o finansowe oczekiwania zawodnika. Vinicius chciałby zarabiać na poziomie Kyliana Mbappe, a działacze „Królewskich” nie są skłonni na taki krok. Sytuacja robi się coraz bardziej napięta, bo sezon 2026/27 będzie dla Brazylijczyka ostatnim na Stantiago Bernabeu.
Canizares nie gryzie się w język
Do medialnej batalii dołączył Santi Canizares, były golkiper Realu Madryt. W rozmowie z hiszpańskim radiem COPE, cytowanej przez Mundo Deportivo, ocenił, że „stawki oczekiwane przez Viniciusa absolutnie nie odpowiadają temu, co dziś wnosi do drużyny”. Pozycje negocjacyjne rozjechały się nie tylko pod kątem statystyk — były bramkarz stawia sprawę jasno: to, czego żąda Brazylijczyk, wykracza poza realia nawet jak na aktualne warunki płacowe w Madrycie.
Canizares podkreślił też, że ewentualne nowe porozumienie oznaczałoby sowite wynagrodzenie raczej za wcześniejsze sukcesy niż za bieżący wkład w grę. „Zawodnik każe agentowi wywierać presję na klub, bo ma krótki kontrakt i ten niedługo się kończy”, dodał Hiszpan.
Argument o Złotej Piłce nie do końca przekonuje. Vinicius, który jeszcze w 2024 roku otarł się o to prestiżowe trofeum, obecnie daleki jest od optymalnej formy. W trwającym sezonie udało mu się zdobyć tylko sześć bramek we wszystkich rozgrywkach, wliczając Klubowe Mistrzostwa Świata FIFA. Co gorsza, od szesnastu kolejnych meczów nie potrafił trafić do siatki. Kibice na Santiago Bernabeu tracą cierpliwość — podczas ostatniego zwycięstwa z Sevillą dały się słyszeć gwizdy w jego kierunku.
Choć temat nowego kontraktu dla Viniciusa rozgrzewa czołówki sportowych dzienników, zarząd Realu Madryt woli nie działać impulsywnie. Sprawa jest o tyle delikatna, że każdy sygnał słabości na rynku transferowym może przełożyć się na nastroje w szatni i wymagania innych gwiazd klubu. Stawka pod stołem ogromna, a presja z każdej strony coraz większa.