Ronald Araujo szczerze o walce z depresją
Ronald Araujo w najnowszym wywiadzie dla Mundo Deportivo opowiada, jak radził sobie z lękiem i depresją, nie przestając jednocześnie walczyć na boisku. Jego szczera wypowiedź rzuca światło na realia codzienności gwiazd futbolu i pokazuje, jak cienka jest granica między sukcesem a osobistym kryzysem.
Ronald Araujo postanowił przerwać milczenie dotyczące problemów ze zdrowiem psychicznym, z jakimi mierzył się podczas gry w FC Barcelona. W rozmowie z Mundo Deportivo środkowy obrońca otwarcie przyznał, że nie tylko kontuzje czy porażki były dla niego wyzwaniem. Wyznał wprost: przez ponad półtora roku towarzyszył mu narastający lęk, a z czasem także depresja.
Jeszcze niedawno kibice mieli okazję zobaczyć odmienionego Araújo podczas meczu z Albacete. Piłkarz nie ukrywa, że to spotkanie było dla niego przełomowe. Stwierdził, że fizycznie czuł się znakomicie, pomógł drużynie zdobywając bramkę, ale zastrzegł, że do niedawna nie było tak różowo. Przyznał, że: „Człowiek próbuje być silny, pewnie też przez swoje korzenie, przez to, skąd pochodzi, i pcha wszystko do przodu, ale ja czułem, że nie jest dobrze. Nie tylko na poziomie sportowym, lecz także rodzinnym i osobistym. Nie byłem sobą (...)”.
Araujo tłumaczył, że długo tłumił w sobie emocje, bo piłkarz często słyszy, by nie okazywać słabości. Przełom przyniosła czerwona kartka otrzymana 25 listopada na Stamford Bridge. Jak sam mówi, po zejściu z boiska poczuł ciężar, którego już dłużej nie mógł ignorować.
Przez półtora roku zmagałem się z lękiem, który przerodził się w depresję, i w takim stanie grałem. To nie pomaga, bo na boisku nie czujesz się w pełni sobą (...) Tamtego dnia zrozumiałem, że to już moment, by porozmawiać z profesjonalistami i z klubem, żeby mogli mi pomóc.
Stopniowy powrót do formy okazał się możliwy dzięki otwartości na pomoc i pracy z fachowcami. Zawodnik zaznaczył, że na nowo nauczył się czerpać radość z piłki oraz postrzegać codzienność w innym świetle. Podkreślił również wagę wsparcia rodziny i otoczenia, co pozwoliło mu poczuć się lepiej nie tylko jako sportowiec, ale przede wszystkim jako człowiek.
Araujo zwrócił uwagę na presję towarzyszącą grze na najwyższym poziomie. Zaznaczył, że „nie wszystko sprowadza się do pieniędzy czy sławy”, bo piłkarz zostaje z własnymi problemami także poza murawą. Zwrócił uwagę, że kibice wielokrotnie nie dostrzegają prawdziwego oblicza zawodnika - to wciąż człowiek, który miewa gorsze dni i czasami potrzebuje profesjonalnego wsparcia.