Robert Deziel Junior z Legii Warszawa zszedł z kontuzją. Papszun uspokaja kibiców
Już na początku spotkania Legii Warszawa z Zagłębiem Lubin pojawiły się problemy – Robert Deziel Junior musiał opuścić boisko z powodu urazu. Trener Marek Papszun podczas konferencji prasowej skomentował sytuację, podkreślając, że pierwsze prognozy nie są alarmujące. Mimo tej niespodziewanej straty Legia odrobiła straty i wygrała mecz 3:1, obejmując prowadzenie w PKO BP Ekstraklasie.
Robert Deziel Junior musiał przedwcześnie zakończyć niedzielny mecz Legii Warszawa z Zagłębiem Lubin. Golkiper Legii opuścił boisko po odniesieniu urazu, a na temat jego stanu zdrowia wypowiedział się Marek Papszun.
Początek spotkania nie układał się po myśli klubu z Warszawy. Już w trzeciej minucie Legia przegrywała 0:1, a na murawie nie brakowało kontrowersji związanych z decyzjami arbitra. Mimo zamieszania, Legioniści potrafili odwrócić losy rywalizacji i pewnie wygrali 3:1. Dzięki temu rezultatowi objęli prowadzenie w tabeli PKO BP Ekstraklasy.
Na pomeczowej konferencji prasowej Marek Papszun podkreślał, że zespół wykazał się odpornością psychiczną i skutecznie dążył do celu. – Już w trzeciej minucie przegrywaliśmy 0:1. Później doszły jeszcze kontrowersje sędziowskie. Nawet zawodnicy drużyny przeciwnej byli zdziwieni, że bramka nie została uznana. To jednak nas nie złamało. I to jest bardzo ważne, że pokazaliśmy odporność psychiczną i konsekwentnie dążyliśmy do zwycięstwa. Taki był nasz cel i ostatecznie go osiągnęliśmy – mówił, cytowany przez Legia.net.
Jedynym niepokojącym wydarzeniem podczas niedzielnego meczu okazała się właśnie kontuzja Deziela. Trener Legii na gorąco nie był w stanie ocenić, co dokładnie się stało, ale uspokoił, że nie wygląda to na bardzo poważny uraz. – Jeżeli chodzi o zdrowie Deziela, to zobaczymy po diagnostyce. Ciężko mówić o tym zaraz po meczu. Na pewno nie wygląda to na nic bardzo poważnego, ale nawet drobne urazy potrafią być problematyczne. Poczekamy na badania i wtedy przekażemy oficjalny komunikat – przekazał szkoleniowiec.