Polacy znów na szczycie! Thriller z USA i triumf w Lidze Narodów siatkarzy
Już w półfinale Polacy pokazali moc, rozbijając Słoweńców w niecałe 70 minut. Jednak prawdziwe nerwy zaczęły się dopiero w starciu z Amerykanami. Finał Ligi Narodów przyniósł dreszczowiec z tie-breakiem, nieoczywistymi decyzjami trenerskimi i zwrotem akcji w końcówce. Gdy Wilfredo Leon oraz Kamil Semeniuk w decydujących momentach przejęli ciężar gry, Amerykanie nie byli w stanie odwrócić losów spotkania i Polacy sięgnęli po trzeci tytuł w historii rozgrywek.
Na świecie niewiele krajów może pochwalić się siatkarskimi tradycjami, które z roku na rok przekładają się na wyniki. Polska należy właśnie do tej elity — co udowodniliśmy po raz kolejny podczas tegorocznego finału Ligi Narodów.
Przedsmak emocji przyszedł już w półfinale przeciwko Słowenii. Biało-Czerwoni rozegrali tam mecz na granicy perfekcji, wygrywając w niespełna 70 minut. Ich rywale nie mieli nic do powiedzenia. Tymczasem Amerykanie, z kolei, musieli stoczyć pięciosetowy bój z Japonią – ekipą, która do tej pory była niepokonana w turnieju.
W finale rywalizacja z USA od początku była zacięta. Amerykanie, choć w swoim kraju nie zawsze doceniani, w świecie siatkówki nadal uchodzą za czołówkę. Od grupowego starcia w VNL poprzedniego roku nie potrafili jednak ograć Polaków. Trudno się też dziwić, gdy w pamięci pewnie wciąż mają olimpijski półfinał w Paryżu, gdzie prowadząc 2:1 i 12:9 w czwartym secie, dali się dogonić Biało-Czerwonym. Ostatnia potyczka obu drużyn niedawno w Chicago również należała do Polaków — trzy sety i po sprawie.
Finał VNL to jednak zupełnie inna historia. Amerykanie weszli w mecz agresywnie, próbując wyeliminować pierwsze tempo oraz odciąć Wilfredo Leona od gry. Z początku ich plan się sprawdzał, ale Leon błyskawicznie odgryzł się mocną zagrywką. Raz po raz punktował również Bartłomiej Bołądź. Im bliżej końca pierwszej partii, tym wyraźniej drużyna USA traciła rezon, a Polacy spokojnie dowieźli wygraną — 25:21.
Drugi set należał do siatkarzy spod gwiaździstego sztandaru. Środkowi — Merrick McHenry i Taylor Averill — nie mylili się praktycznie w ogóle, a atakujący Jack Hanes bez skrupułów trafiał w polskie pole nawet pod presją bloków. Sytuacja wymknęła się Polakom z rąk mimo zrywów i prób odwrócenia wyniku. Końcówka seta to dwa asy Hanesa i 25:22 dla USA.
Zmiana musiała nadejść. W trzeciej odsłonie w szóstce zameldował się Kamil Semeniuk, który momentalnie przejął rolę lidera w ataku. Do pewnego momentu Biało-Czerwonym to wystarczało — prowadzili już 18:15. Jednak Hanes był wtedy nie do zatrzymania — wykończył wszystkie dziewięć ataków w tej partii! Do tego z wysokości piątego piętra uderzał McHenry, a rozegranie Mica Christensona gubiło polski blok. Choć obroniliśmy dwie piłki setowe, trzeciej szansy już nie było. Amerykanie triumfowali 27:25.
Czwarty set to już zupełnie nowe rozdanie. Polacy trzymali przeciwników na dystans, choć przewaga przez większość czasu nie przekraczała dwóch-trzech punktów. Hanes długo trzymał poziom niemal nie do zatrzymania, aż w końcówce to jednak Amerykanie niespodziewanie wyszli na prowadzenie. Wtedy Nikola Grbić postanowił zaryzykować: na parkiet wrócił Leon, grający tym razem niejako na przekór warunkom — Polska była na boisku bez typowego atakującego. Jednak serią pewnych ataków popisali się Semeniuk, Fornał, a także środkowi Szymon Jakubiszak i Bartłomiej Lemański. Kluczowe punkty padły w decydujących akcjach: Jakubiszak zamknął piłkę na 24:23, a chwilę później dołożył blok na Hanesie, doprowadzając do tie-breaka.
W ostatniej, piątej partii Wilfredo Leon w końcu błysnął pełnią swoich umiejętności, a po przeciwnikach widać już było zmęczenie i brak wiary w odwrócenie losów spotkania. Polacy odskoczyli od stanu 8:7 kilkoma efektownymi akcjami, zdobyli aż sześć punktów z rzędu i już nie wypuścili szczęścia z rąk — ostatnia piłka wpadła na amerykańską stronę przy wyniku 15:10. Polska wygrała mecz 3:2 i sięgnęła po trzeci złoty medal Ligi Narodów w historii. I to w ciągu ostatnich czterech lat!
Jak podaje SportoweFakty, przed drużyną Grbicia kolejne wyzwanie: wrześniowe mistrzostwa Europy, które w tym roku rozgrywane będą aż w czterech krajach — Finlandii, Rumunii, Bułgarii i Włoszech.
Statystyki meczu finałowego
- USA - Polska 2:3 (21:25, 25:22, 27:25, 23:25, 10:15)
- USA: Christenson, Champlin, McHenry, Hanes, Anderson, Averill, Shoji (libero) oraz Robinson, Ma'a, Knigge, Defalco, Hartke
- Polska: Komenda, Leon, Jakubiszak, Bołądź, Fornal, Lemański, Popiwczak (libero) oraz Szalpuk, Semeniuk