Real Madryt domaga się wglądu w dokumenty finansowe FC Barcelony
Real Madryt zaostrza działania wobec FC Barcelony w związku ze śledztwem dotyczącym płatności na rzecz byłego wiceprzewodniczącego Komitetu Technicznego Arbitrów. Klub ze stolicy Hiszpanii oficjalnie zażądał wglądu w audyty i faktury Barcelony, obejmujące lata 2010-2018.
Napięcie między Realem Madryt a FC Barceloną ponownie osiąga wysoki poziom. Klub ze stolicy Hiszpanii oficjalnie zażądał od sądu udostępnienia audytów i dokumentacji finansowej Barcelony obejmującej lata 2010-2018, związanej z płatnościami na rzecz byłego wiceprzewodniczącego Komitetu Technicznego Arbitrów, Jose Marii Enriqueza Negreiry.
Jak relacjonuje AS, Królewscy domagają się między innymi wewnętrznych audytów klubu z Katalonii, w których przeanalizowano przelewy dla wskazanych podmiotów, takich jak Dasnil 95 S.L., Nilsad S.C.P., Soccercam S.L., Best Norton S.L., Tresep 2014 S.L. i Radamanto S.L. Zależy im również na poznaniu nazwisk autorów tych audytów oraz osób w strukturach Barcelony, które otrzymały wspomniane dokumenty.
Dalsze żądania Realu Madryt obejmują pełne roczne sprawozdania finansowe Barcelony i towarzyszące im raporty niezależnych audytorów za każdy rok z tego okresu, a także protokoły posiedzeń klubowego Komitetu ds. Zarządzania Podatkowego, podczas których analizowano kwestie przelewów, również z perspektywy fiskalnej. Klub domaga się też, by kancelaria Camps Legal Advisors, S.L.P. została zobligowana do przekazania wszelkiej korespondencji prowadzonej w imieniu Dasnil 95 S.L. oraz Jose Marii Enriqueza Negreiry z FC Barceloną. Wnioskowano również o włączenie do akt zeznań Carlosa Navala Bioski.
Na tym nie kończą się działania stołecznego klubu. Dziennikarz Ramon Alvarez podał, że Real Madryt chce również, by sąd rozważył włączenie do sprawy oświadczenia Joana Laporty z 2009 roku. Ówczesny szef Barcy miał wtedy stwierdzić: „Real Madryt zatrudnia byłego arbitra? Jestem pewien, że wiedzą, co robią, ale my szanujemy instytucję sędziowską, wykonują dobrą pracę i nie zamierzamy zatrudniać sędziów. Ten rynek jest nam zupełnie obcy.”
Królewscy argumentują, że ta wypowiedź stoi w sprzeczności z obecnym stanowiskiem Laporty – jakoby transfery finansowe były uargumentowane korzystaniem z tzw. „niezwykle przydatnych raportów sędziowskich”.