Raphinha zachował się jak prawdziwy kapitan Barcelony
Chociaż wydawało się, że Raphinha zdoła wrócić na szlagierowe spotkanie przeciwko Realowi Madryt, Brazylijczyka zabraknie w El Clasico z powodu kontuzji. Mimo wszystko skrzydłowy udowodnił, dlaczego jest jednym z liderów Barcelony.
Jeszcze na początku tygodnia tliła się nadzieja, że Raphinha wróci do kadry FC Barcelony na El Clasico z Realem Madryt, ale po wznowieniu treningów uraz mięśnia dwugłowego nie pozwolił mu wskoczyć do składu na hit na Santiago Bernabeu.
28-letni Brazylijczyk, który pełni funkcję jednego z kapitanów katalońskiego klubu, ostatni raz pojawił się na boisku miesiąc temu. Od tego czasu walczy z kontuzją, choć w tym tygodniu wrócił już do zajęć z zespołem. Obie strony postanowiły jednak nie ryzykować i podjęły wspólną decyzję o wycofaniu skrzydłowego z rywalizacji z odwiecznym rywalem.
Jak donosi Sport, mimo potwierdzonej absencji, Raphinha pojawił się w klubowym ośrodku Ciutat Esportiva tuż przed wyjazdem drużyny na El Clasico. W sobotę z samego rana odwiedził szatnię tylko po to, aby "pożyczyć powodzenia" kolegom z zespołu i wesprzeć ich przed najważniejszym meczem pierwszej części sezonu.
Czy musiał to zrobić? Zupełnie nie. Jednak jak podkreślają osoby z otoczenia Barcelony – właśnie takie drobne gesty mają największe znaczenie dla zespołu, szczególnie gdy chodzi o mecz na szczycie.
Raphinha, mimo rozczarowania z powodu wykluczenia z El Clasico, zachował się jak prawdziwy lider – pokazał się drużynie dokładnie wtedy, kiedy najbardziej tego potrzebowała.
Brazylijczyk oraz klub ustalili, że priorytetem będzie teraz ostrożność. Nie ustalono jeszcze konkretnej daty powrotu na boisko, choć pierwsze prognozy mówią o możliwości występu dopiero po najbliższej przerwie na mecze reprezentacji. W Barcelonie słychać głosy, że wcześniejsza próba przyspieszenia rehabilitacji była nieco zbyt odważna.
Piłkarz sam naciskał na powrót, chcąc być do dyspozycji drużyny na El Clasico. Ostatecznie jednak to z trybun będzie dopingował kumpli w walce o trzy punkty z Realem Madryt.