Lewandowski, Yamal i Raphinha mogą wrócić do ataku Barcelony
Robert Lewandowski, Lamine Yamal i Raphinha – ten tercet siał postrach wśród rywali Barcelony, ale przez ostatnie sześć miesięcy kibice mogli o nim tylko marzyć. Limit pecha wyczerpał się już na starcie nowego sezonu, bo trener Hansi Flick ani razu nie wystawił razem tej trójki w pierwszym składzie. Sam fakt mówi wiele: ostatni raz razem zaczęli mecz w maju, kiedy Barcelona świętowała tytuł mistrza Hiszpanii. Teraz pojawia się realna szansa, że długo wyczekiwane trio wróci jednolicie na boisko już w najbliższy weekend.
FC Barcelona w poprzednim sezonie rozmontowywała defensywy rywali niemal z automatu. Kluczowa okazała się wtedy trójka ofensywnych liderów: Lamine Yamal, Robert Lewandowski oraz Raphinha. Każdy z nich potrafił przechylić szalę zwycięstwa w pojedynkę, ale to właśnie ich wspólna gra robiła największą różnicę.
Obecne rozgrywki przyniosły jednak zupełnie inny scenariusz. Wprawdzie najwierniejsi kibice zdążyli się przyzwyczaić do problemów kadrowych, ale aż taki pech? Hansi Flick nie miał możliwości postawić od pierwszej minuty na swoje najlepsze trio ani razu — i to mimo że za nami już spora część sezonu.
Ostatnim razem, gdy Lewandowski, Yamal i Raphinha wyszli wspólnie w pierwszym składzie, Barcelona była już mistrzem, a na Camp Nou gościł Athletic Club (25 maja). Polak podkreślił wtedy swoją klasę, strzelając dwa gole. Barca rozbiła rywali 3:0, a kibice już wyobrażali sobie, jak ta maszyna będzie miażdżyć także przyszłą ligę.
Niestety, zaczęły się schody. To kontuzje rozdawały karty – najpierw Lewandowski przegapił początek sezonu po urazie doznanym na zgrupowaniu reprezentacji, potem Raphinha pauzował ponad dwa miesiące, a młody Yamal zmagał się z problematycznym urazem pachwiny. U Flicka nie było więc żadnego meczu, w którym wszyscy mogliby wspólnie wyjść w podstawie. Tercet – choć robił wrażenie – istniał tylko na papierze.
Dziennikarze przewidują jednak, że sytuacja właśnie się odmienia. Lewandowski jest już w pełni sprawny i w dobrej formie, Raphinha wrócił na boisko w meczu z Chelsea, gdzie zagrał ponad pół godziny, a Yamal mimo trwającej rehabilitacji, wciąż nie schodzi z pierwszego planu i regularnie pojawia się w wyjściowej jedenastce.
To wszystko oznacza jedno – w sobotni mecz przeciwko Alaves może być dla Barcelony wyjątkowy. Jest spora szansa, że właśnie wtedy w ataku Barcelony ponownie zobaczymy ich razem po blisko półrocznej przerwie. Jak podaje barcauniversal.com, nabiera to dodatkowego znaczenia, bo wydarzy się na murawie Spotify Camp Nou – przed własną, stęsknioną publicznością.