Fenomenalny hat trick Gonzalo Garcii. Real Madryt deklasuje Real Betis
Już na starcie Real Madryt znalazł się pod presją, bo Barcelona odskoczyła na siedem punktów. Kiedy jednak Gonzalo Garcia dostał szansę w miejsce kontuzjowanego Mbappe, nikt nie spodziewał się takiego show. Królewscy od początku narzucili swój styl, a młody napastnik wreszcie rozbłysł nie tylko w Klubowych Mistrzostwach Świata, ale i w lidze. Co więcej, Real długo nie dopuszczał Realu Betis pod własne pole karne, a po przerwie wypunktował rywali – i to właśnie Garcia został katem zespołu z Sewilli.
Sytuacja w La Lidze zaczęła się klarować jeszcze zanim Królewscy wybiegli na murawę. FC Barcelona wygrała swoje spotkanie, powiększając przewagę w tabeli do siedmiu punktów. Dla podopiecznych Xabiego Alonso jasne było – na potknięcie w meczu z Realem Betis nie ma miejsca.
Kwestie kadrowe postawiły przed Realem nie lada wyzwanie. Uraz kolana wyeliminował Kyliana Mbappe, zmuszając trenera do desygnowania do ataku Gonzalo Garcię. Młody napastnik, który błysnął podczas Klubowych Mistrzostw Świata, wciąż czekał na debiutanckie trafienie w La Lidze. Real od pierwszego gwizdka postawił sprawę jasno – będzie grał wysoko i odważnie. Betis nie był w stanie przełamać tej presji i właściwie cały czas pozostawał w defensywie. Golkiper Królewskich, Thibaut Courtois, przez dłuższy czas miał niewiele pracy.
Dopiero w 20. minucie padło długo wyczekiwane otwarcie wyniku. Rodrygo precyzyjnie wrzucił z wolnego i Garcia głową zdobył swoją pierwszą ligową bramkę. Krótko po tej sytuacji wicemistrzowie Hiszpanii dalej pilnowali gry, nie pozwalając gościom z Sewilli na większą inicjatywę. Dopiero tuż przed przerwą Betis śmielej wymieniał podania, natomiast niewiele z tego wynikało.
Po zmianie połów Real momentalnie podkręcił tempo. W 50. minucie Federico Valverde obsłużył Garcię, a ten z okolic pola karnego pewnym strzałem podwyższył prowadzenie. Trzy minuty później kibice dostali kolejny powód do radości – po dośrodkowaniu Rodrygo z rzutu rożnego obrońca Raul Asencio głową skierował piłkę w samo okienko.
Real Betis przebudził się dopiero po godzinie gry. Najpierw Giovani Lo Celso zagrał z rzutu wolnego, a futbolówka wylądowała na słupku bramki Courtois. Chwilę później Cucho Hernandez, po równej akcji sam na sam, wykorzystał błąd defensywy Królewskich i dał gościom kontaktowego gola. Na stadionie pojawił się lekki niepokój, zwłaszcza gdy w 77. minucie strzał Rodrigo Riquelme także odbił się od słupka.
Gospodarze jednak szybko ogarnęli sytuację. W 83. minucie Arda Guler precyzyjnie podał na piąty metr, gdzie czekał już niezawodny Gonzalo Garcia – mocnym uderzeniem skompletował hat trick. Emocje na Santiago Bernabeu nie opadły do samego końca. W doliczonym czasie ponownie zabłysnął Valverde, dogrywając do Frana Garcii, który ustalił rezultat meczu na 5:1 dla gospodarzy.
REAL MADRYT - REAL BETIS 5:1 (1:0)
1:0 Gonzalo Garcia 20
2:0 Gonzalo Garcia 50
3:0 Raul Asencio 56
3:1 Cucho Hernandez 66
4:1 Gonzalo Garcia 83
5:1 – Fran Garcia 90+3