Sabah z Puchaczem w składzie awansował do Ligi Mistrzów po dramatycznym rewanżu
Azerski klub przegrywał w dwumeczu już trzema bramkami, ale w dogrywce odwrócił losy rywalizacji. Tymoteusz Puchacz zaliczył asystę przy kluczowym golu wyrównującym.
Sabah FK wygrał rewanż z Hapoelem Beer Szewa 5:2 po dogrywce i awansował do Ligi Mistrzów, zwyciężając w dwumeczu 6:4. To historyczne osiągnięcie mistrza Azerbejdżanu, który nigdy wcześniej nie grał na tym poziomie rozgrywek. Jednym z bohaterów spotkania był Tymoteusz Puchacz.
Polak zaliczył asystę przy bramce na 3:2. W doliczonym czasie gry świetnie wykonał rzut rożny, a z jego dośrodkowania skorzystał Mutallimov, doprowadzając do remisu 4:4 w dwumeczu i wymuszając dogrywkę. Puchacz zakończył mecz z sześcioma kluczowymi podaniami, 69-procentową celnością podań i połową wygranych pojedynków.
Droga do sukcesu nie była łatwa. Sabah przegrał pierwszy mecz 1:2, a we wtorkowym rewanżu już w 10. minucie stracił gola po błędzie bramkarza Pokatilova, który wpuścił strzał Zlatanovicia. Azerowie odpowiedzieli jeszcze przed przerwą, gdy w 38. minucie trafił Nwachukwu.
Po zmianie stron Pokatilov ponownie zawiódł. W 61. minucie nie poradził sobie ze stałym fragmentem gry, a Mizrahi bez trudu umieścił piłkę w siatce. Sabah tracił w dwumeczu już 2:4 i sytuacja wyglądała beznadziejnie. W 74. minucie Rakhmonaliyev po asyście Mbiny zdobył kontaktowego gola na 2:2, a resztę załatwił doliczony czas gry i trafienie Mutallimova.
W dogrywce Puchacza zastąpił McCarthy. Hapoel sam sobie zaszkodził. W 100. minucie drugą żółtą kartkę zobaczył Diop i goście zostali w dziesiątkę. Już minutę później Mbina po podaniu Isayeva strzelił na 4:2, a w 115. minucie wynik ustalił Mickels. W 117. minucie za dwie żółte kartki wyleciał jeszcze Peretz, więc Hapoel kończył w dziewiątkę.