Jasmin Burić studzi emocje. Zagłębie Lubin na piątym miejscu, ale w szatni spokój – StolicaSportu.pl

Jasmin Burić szczerze po wygranej. Chłodne głowy w Zagłębiu Lubin

19. KOLEJKA PKO EKSTRAKLASY  ZAGLEBIE LUBIN - LEGIA WARSZAWA  WARSAW PAWEL WSZOLEK  JASMIN BURIC
fot. Marcin Szymczyk
Domyślna grafika
Maciek
15 grudnia 2025 10:00
3 minuty czytania

„Szczerze powiem, liczyliśmy na to, że Raków będzie trochę zmęczony” – przyznaje Jasmin Burić po wygranej Zagłębia Lubin z zespołem z Częstochowy. Choć drużyna kończy rok na wysokim, piątym miejscu, w szatni nie brakuje pokory.

Fani Zagłębia Lubin mogą być zaskoczeni postawą drużyny w pierwszej części sezonu. Miedziowi zakończyli rok 2025 na piątej pozycji w PKO BP Ekstraklasie, gromadząc 28 punktów – wystarczyło to, by znaleźć się zaledwie dwa oczka za liderującą Wisłą Płock. Mimo tak dobrej pozycji, zespół unika hurraoptymizmu. Jak płynie przekaz z klubu, celem na dziś pozostaje przede wszystkim pewne utrzymanie w elicie.

Wygrana z Rakowem Częstochowa mocno podbudowała morale w Lubinie, ale Jasmin Burić nie pozwala drużynie odfrunąć. Bramkarz przyznał, że Miedziowi spodziewali się, iż wicemistrzowie Polski poczują skutki napiętego kalendarza: „Szczerze powiem, liczyliśmy na to, że Raków będzie trochę zmęczony, bo rozegrał już bardzo dużo meczów. Chcieliśmy to wykorzystać. Mieliśmy swoje momenty i myślę, że grając z przewagą jednego zawodnika, potrafiliśmy to dobrze kontrolować. Może nie było to bardzo widowiskowe spotkanie, ale graliśmy na wynik. Jesteśmy naprawdę szczęśliwi, że udało się wygrać i wywieźć z Częstochowy cenne trzy punkty” – mówił Burić w rozmowie z Goal.pl.

Wysoka pozycja w tabeli to jedno, ale w szatni nie brakuje rozsądku. Burić wyjaśnia, że „trzeba być skromnym i iść od meczu do meczu. Nie można lecieć zbyt wysoko, bo wtedy szybko można spaść”. Podkreślił, jak istotny jest dla drużyny okres odpoczynku i przygotowań do kolejnej rundy. Zawodnicy najchętniej kontynuowaliby rywalizację, podkreślając, że złapali dobrą passę i z przyjemnością graliby dalej.

Ciekawie wygląda sytuacja samego Buricia. Po wejściu do bramki w spotkaniu z Legią Warszawa Bośniak nie oddał już miejsca w wyjściowym składzie. Choć miał słabszy mecz przeciwko Pogoni Szczecin, nie zraził się – ujawnił, że cztery lata wytrwale trenował, czekając na swój moment. Przyznał, że „na treningach daje z siebie wszystko”, a teraz nadszedł czas wykorzystać szansę maksymalnie.

Nie mogło też zabraknąć pytania o rywalizację z Rafałem Gikiewiczem o miejsce w składzie. Burić skwitował to krótko: „Każdy walczy o swoje, każdy chce grać. To zdrowa rywalizacja, nic się nie zmieniło”.

Źródło: Goal.pl

Wybrane dla Ciebie