Jagiellonia demoluje Motor Lublin – nokaut po przerwie, popis Siemieńca – StolicaSportu.pl

Jagiellonia rozbija Motor po piorunującym finiszu

PKO EKSTRAKLASA  JAGIELLONIA BIALYSTOK - LEGIA WARSZAWA  WARSAW JESUS IMAZ  RADOSC
fot. Marcin Szymczyk
Domyślna grafika
Eryk
7 lutego 2026 19:46
3 minuty czytania

Jagiellonia Białystok pokazała, jak wygląda futbolowy gaz do dechy – jeszcze kwadrans przed końcem kibice Motoru mogli marzyć o sensacji, ale zmiany trenera Adriana Siemieńca zadziałały jak zastrzyk adrenaliny. Białostoczanie wrzucili wyższy bieg i roznieśli gości 4:1. Gdy Jagiellonia przyspieszyła, żaden przeciwnik nie był już w stanie jej zatrzymać.

Adrian Siemieniec nie przespał momentu, kiedy jego drużyna zaczęła łapać zadyszkę. Uczciwie trzeba przyznać, że przez większość spotkania Motor Lublin trzymał się na powierzchni, a kibice gospodarzy przez chwilę mogli poczuć niepokój. Jednak, gdy Jagiellonia docisnęła pedał gazu, wynik poszybował tam, gdzie wskazuje ambicja mistrza.

Początek należał do gości, którzy szybko postraszyli białostoczan po pechowym rykoszecie od Andy'ego Pelmarda. Piłka otarła się o słupek i sygnał ostrzegawczy poszedł w eter. Sławomir Abramowicz musiał się napracować, żeby ratować gospodarzy przy groźnym uderzeniu Ivo Rodriguesa. Po tych nerwowych minutach to jednak Jagiellonia wyszła na prowadzenie. W 13. minucie fatalne wyjście Ivana Brkicia po wrzutce z wolnego wykorzystali gospodarze – najpierw Jesus Imaz spróbował, na poprawkę czekał już Afimico Pululu, który wbił piłkę do siatki.

Nietypową pauzę w pierwszej połowie spowodowało zadymienie stadionu – stara, dobra atmosfera Ekstraklasy. Gdy opadł dym, napór gości nie ustał. Motor odpowiedział równo po półgodzinie gry. Mbaye N'Diaye najlepiej odnalazł się po wrzutce Ivo Rodriguesa i wpakował wyrównującą bramkę mimo obecności golkipera i defensorów Jagiellonii.

Zawodnicy nie szczędzili ostrych wejść – jeszcze przed przerwą sędzia Patryk Gryckiewicz pokazał żółtą kartkę m.in. Herve Matthysowi i liderowi białostoczan – Jesusowi Imazowi, którego zabraknie w najbliższym meczu z Cracovią przez nadmiar kartek.

Po zmianie stron Motor wrzucił wyższy bieg. Ochotę na gola miał Karol Czubak, korzystał z centry Filipa Lubereckiego, ale zabrakło wykończenia. Dopiero wtedy trener Siemieniec uznał, że czas na roszady. Właśnie te zmiany sprawiły, że mecz zaczął się rozkręcać jak należy z perspektywy ekipy z Białegostoku. Szybko przyniosło to efekty. W 72. minucie jeden ze świeżych graczy, Samed Bazdar, domknął koronkową akcję Jagiellonii i strzelił na 2:1. Motor nie zdążył otrząsnąć się po tym ciosie, gdy cztery minuty później Jesus Imaz efektowną podcinką po podaniu Dawida Drachala dobił rywala. Piłkarze Siemieńca już nie oglądali się za siebie – doliczony czas to głęboki cios Tarasa Romanczuka, który głową przypieczętował wysoką wygraną Jagiellonii.

Jagiellonia Białystok - Motor Lublin 4:1 (1:1)
1:0 Afimico Pululu 13
1:1 M'Baye N'Diaye 31
2:1 Samed Bazdar 72
3:1 Jesus Imaz 76
4:1 Taras Romanczuk 90

Tabela rozgrywek dostarczony przez Superscore

Źródło: SportoweFakty WP

Wybrane dla Ciebie