Ioan Vermeșan: Jestem przygotowany w stu procentach
Rumuński napastnik, który na swojej drodze spotkał Gheorghe Hagiego i Mirceę Lucescu, nie ukrywa ambicji przed meczem z Górnikiem Zabrze. Chce więcej minut, uczy się polskiego i zapewnia, że da z siebie wszystko, gdy tylko szkoleniowiec mu zaufa.
Ioan Vermeșan czuje się gotowy na więcej. 20-letni rumuński napastnik podczas konferencji prasowej przed meczem Widzewa Łódź z Górnikiem Zabrze nie pozostawił wątpliwości co do swoich ambicji. „Czuję się w 100% gotowy do gry i otrzymywania minut. Jeśli trener zdecyduje, że mam zagrać, dam z siebie wszystko i postaram się pokazać swoją najlepszą wersję” — powiedział.
Droga Vermeșana do Łodzi wiodła przez kilka krajów i zwrotów akcji. Urodzony w Timișoarze w sportowej rodzinie — mama grała w siatkówkę, tata w piłkę nożną, a jednocześnie pełnił funkcję dyrektora sportowego klubu koszykarskiego — już jako dwunastolatek trafił na testy do słynnej akademii Gheorghe Hagiego. Został przyjęty, lecz kontuzja wykluczyła go z gry na cztery miesiące, a tęsknota za domem sprawiła, że nie wrócił. Rozwijał się w rumuńskich klubach młodzieżowych, kolejno w Juventusie Timișoara, UTA Arad i Ripensii Timișoara, aż w 2022 roku przeniósł się do systemu szkolenia Hellasu Werona.
We Włoszech Rumun szybko piął się w górę. Zdobywał bramki w Primaverze, a w minionym sezonie miał sześć występów w pierwszym zespole w Serie A, spędzając na boisku łącznie około 80 minut. Hellas przedłużył z nim kontrakt do czerwca 2029 roku, po czym wypożyczył go do Widzewa do końca sezonu 2026/27. Umowa zawiera opcję wykupu dla łódzkiego klubu, ale też klauzulę, która pozwala Weronie odzyskać napastnika.
O wyborze Polski zdecydowała nie tylko sportowa oferta. Vermeșan w rozmowie z rumuńskim portalem ProSport przyznał, że zainteresowanie jego osobą pojawiło się z kilku kierunków — z Włoch, Turcji, Holandii, Rumunii, a nawet Arabii Saudyjskiej. Kluczową radę otrzymał od Mircei Lucescu, byłego selekcjonera rumuńskiej kadry. Ostatecznie postawił na Widzew, bo zależało mu przede wszystkim na regularnych minutach w seniorskiej piłce.
W Łodzi szybko się zadomowił. Pomaga mu to, że z częścią kolegów z szatni może porozumiewać się po włosku. Ciepło wypowiedział się o Mariuszu Fornalczyku. „Fornalczyk dużo mówi podczas treningów i to jest dobre dla drużyny. Jest bardzo emocjonalny, często szczęśliwy i zawsze chce więcej” — ocenił. O rywalizacji z Sebastianem Bergierem i Karolem Świderskim mówił z szacunkiem, ale bez kompleksów. „To bardzo dobrzy zawodnicy. W piłce nożnej są jednak takie momenty, kiedy nie wszystko układa się po naszej myśli. Każdy ma wzloty i upadki” — stwierdził.
Reprezentant Rumunii do lat 21 uczy się też polskiego i twierdzi, że rozumie już mniej więcej 40% tego, co słyszy na boisku. Zapowiedział, że za dwie, trzy konferencje spróbuje odpowiadać w naszym języku. Konkretnego celu bramkowego sobie nie wyznaczył. Ważniejsza jest dla niego gra, rozwój i zdobywanie doświadczenia — a jak zaznaczył, jako napastnik zamierza walczyć o każdą piłkę. „Kiedy przyjechałem do klubu, jednym z pierwszych pytań, jakie zadałem, było to o kibiców. Po dwóch meczach bardzo ich polubiłem. Chcę dać im coś od siebie” — zakończył Vermeșan.