Dramat przy Roosevelta. Osiem kartek, jeden gol i decydujący karny w Zabrzu
Sobotni mecz Górnika Zabrze z Pogonią Szczecin długo nie przynosił emocji pod bramkami. Dopiero w ostatnich minutach, po akcji Fredrika Ulvestada i analizie VAR, padł decydujący gol z rzutu karnego.
Sobotnie starcie przy Roosevelta zapowiadało się na typowy mecz walki. Górnik Zabrze i Pogoń Szczecin w nowym roku zanotowały zwycięstwo, remis i porażkę, więc apetyty na punkty były spore w obu obozach.
Pierwsza połowa nie przyniosła bramek, lecz gospodarze byli o włos od otwarcia wyniku – dwukrotnie próby Maksyma Chłania kończyły się na słupku i poprzeczce.
Po przerwie obraz gry nie zmienił się znacząco. Sytuacji podbramkowych było jak na lekarstwo, a sędzia Wojciech Myć miał pełne ręce roboty głównie z powodu ostrej gry – do 75. minuty pokazał już sześć żółtych kartek (z tego cztery dla Portowców). Statystyki nie rozpieszczały: tylko trzy celne strzały, dwa po stronie zabrzan. Zacięta walka nie szła w parze z widowiskiem.
Dramatyczna końcówka nastąpiła w 86. minucie. Po wrzutce w pole karne gospodarzy Josema zablokował strzał Fredrika Ulvestada – jednak zrobił to ręką. Arbiter po konsultacji z VAR wskazał na wapno. Norweski pomocnik Pogoni nie miał problemów z wykończeniem akcji: pewnie skierował piłkę do siatki, a Pogoń mogła cieszyć się z prowadzenia.
Dzięki tej bramce Portowcy wywieźli z Zabrza kompletną pulę. Po zwycięstwie mają już 28 punktów, co przesuwa ich na 9. miejsce w tabeli. Natomiast Górnicy – mimo walki do końca – tracą teraz dwa punkty do prowadzącej w lidze Jagiellonii.