Bulat i Mircetić przesunięci do rezerw Rakowa. Razem kosztowali 2,3 mln euro
Dwóch pomocników Rakowa Częstochowa, za których klub zapłacił łącznie ponad dwa miliony euro, trafiło do trzecioligowych rezerw. Powód? Brak zaangażowania i postawa, która nie przekonuje sztabu szkoleniowego.
Raków Częstochowa ma w kadrze dwóch pomocników, którzy kosztowali łącznie około 2,3 mln euro, a teraz grają w trzecioligowych rezerwach. Albo nawet nie grają.
Marko Bulat i Bogdan Mircetić zostali odsunięci od pierwszego zespołu. W tym sezonie zebrali razem zaledwie 116 minut na boisku w barwach ekstraklasowej drużyny. Decyzja sztabu szkoleniowego wynika wprost z ich postawy na treningach. Trener Mizgała miał jasne zastrzeżenia co do zaangażowania obu piłkarzy i stwierdził, że nie widzi sensu w korzystaniu z nich.
Sytuacja Chorwata Bulata jest szczególnie wymowna. Z informacji przekazanych na kanale Na Wylot wynika, że piłkarz jest „bardziej zainteresowany organizowaniem turniejów w padla” niż walką o miejsce w składzie. Jak słyszymy: „po prostu mu się nie chce, robi sobie jaja”. Bulat nie jest brany pod uwagę nawet w rezerwach.
Mircetić przynajmniej pojawia się na boiskach III ligi. Serb wystąpił w przegranym 0:1 meczu z Odrą Bytom, choć i wobec niego pada sporo uwag dotyczących podejścia do pracy.
Finansowy wymiar całej sprawy robi wrażenie. Raków zapłacił za Bulata 800 tysięcy euro, a za Mirceticia około 1,5 mln euro. Obaj mają kontrakty ważne aż do 30 czerwca 2030 roku, co stawia klub w trudnej sytuacji. Okno transferowe w Polsce zamyka się 9 września, ale na razie nie wiadomo, czy pojawią się chętni na któregokolwiek z nich. Raków koncentruje się teraz wyłącznie na rywalizacji w Ekstraklasie i Pucharze Polski.