Trzymiesięczny areszt dla prezesa PKOl. Prezydium zarządu wydało komunikat
Sąd w Katowicach zdecydował o trzymiesięcznym areszcie dla Radosława Piesiewicza po nocnym posiedzeniu trwającym do piątej rano. Prezydium zarządu PKOl zapewnia o normalnym funkcjonowaniu organizacji, ale sygnalizuje możliwość podjęcia dalszych działań.
Piętnastoosobowe prezydium zarządu Polskiego Komitetu Olimpijskiego zabrało głos po aresztowaniu Radosława Piesiewicza. Komunikat jest wyważony w tonie, ale jego treść ujawnia coś więcej niż rutynowe zapewnienie o stabilności organizacji.
Sąd w Katowicach orzekł trzymiesięczny areszt tymczasowy wobec prezesa PKOl. Posiedzenie aresztowe rozpoczęło się około północy i trwało do piątej rano. Po jego zakończeniu Piesiewicz został wyprowadzony tylnym wyjściem i wywieziony przez policję. Informację o decyzji sądu jako pierwszy podał dziennikarz „Superwizjera” Maciej Duda, a potwierdziła ją rzeczniczka prokuratora generalnego Anna Adamiak.
Zarzuty postawione Piesiewiczowi mają dwa odrębne wątki prawne. Pierwszy dotyczy płatnej protekcji z art. 230 §1 Kodeksu karnego, za którą grozi od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności. Chodzi o powoływanie się na wpływy w UOKiK i podjęcie się załatwienia sprawy dla Przemysława Krala, szefa giełdy kryptowalutowej Zondacrypto. Drugi zarzut, kwalifikowany z art. 302 §1 k.k., wiąże się z odzyskaniem środków zainwestowanych na tejże giełdzie ze szkodą dla pozostałych inwestorów. Sankcja jest tu łagodniejsza: grzywna, ograniczenie wolności albo do dwóch lat więzienia.
Według ustaleń dziennikarzy TVN24 Piesiewicz miał w odpowiednim momencie otrzymać informację pozwalającą mu wypłacić środki z Zondacrypto, dzięki czemu uniknął strat, które dotknęły wielu innych inwestorów. Sam prezes PKOl temu zaprzecza. W krótkiej rozmowie z TVN24 przed doprowadzeniem do sądu podkreślał, że nie czuje się winny.
Komunikat prezydium zarządu PKOl to dokument podpisany przez piętnaście osób, wśród których są m.in. Otylia Jędrzejczak, Adam Korol, Maja Włoszczowska, Leszek Blanik i Andrzej Supron. Kluczowe są dwa zdania. Pierwsze: „stowarzyszenie działa w normalnym trybie, a jego organy funkcjonują w sposób niezakłócony”. Drugie, istotniejsze: „ewentualne dalsze działania będą podejmowane w najbliższym czasie w zależności od decyzji uprawnionych organów”. To sformułowanie zostawia otwartą furtkę do podjęcia kroków wobec aresztowanego prezesa, choć ich charakter nie został sprecyzowany.
Równolegle minister sportu Jakub Rutnicki wystosował wezwanie do zarządu PKOl. „Wzywam Zarząd Polskiego Komitetu Olimpijskiego do podjęcia natychmiastowych działań naprawczych i odbudowę zaufania do PKOl-u” — napisał w sobotnim oświadczeniu, określając sytuację jako „dramatyczną”.
Dla PKOl to bezprecedensowa sytuacja instytucjonalna. Prezes stowarzyszenia przebywa w areszcie z zarzutami karnymi, a jednocześnie formalnie nie został odwołany ze stanowiska. Prezydium zarządu sygnalizuje gotowość do reakcji, ale czeka na rozwój wypadków. Najbliższe tygodnie pokażą, czy zapowiadane „dalsze działania” przybiorą konkretną formę.