Maja Chwalińska o kontuzji w pierwszym meczu Wimbledonu
Już w drugim secie meczu Wimbledonu Maja Chwalińska doznała groźnego urazu kostki, który zupełnie odwrócił bieg pojedynku z Mananchayą Sawangkaew. Polka, mimo walki, nie była w stanie grać na swoim poziomie — ograniczały ją nawracające skurcze. "Nigdy mi się to nie zdarzyło w takiej skali" – skomentowała krótko po meczu. Teraz czeka ją diagnoza, by ustalić, czy będzie gotowa do występu deblowego.
Poniedziałkowy pojedynek Wimbledonu dla Maję Chwalińskiej okazał się jednym z najtrudniejszych momentów w jej karierze na trawie. Polka zaczęła spotkanie z Mananchayą Sawangkaew z dużym animuszem i pewnie wygrała pierwszego seta 6:2, kontrolując grę zarówno z linii końcowej, jak i przy siatce. Druga partia też układała się nieźle do momentu ósmego gema.
Właśnie wtedy sytuacja zupełnie się odmieniła. Podczas jednej z wymian Chwalińska niefortunnie poślizgnęła się i uszkodziła kostkę. Na korcie pojawił się fizjoterapeuta, a mecz został wstrzymany na kilka minut. Gdy Polka wróciła do walki z Tajką, było widać, że noga wyraźnie jej dokucza. Z każdym kolejnym gemem trudniej było jej kontynuować agresywny styl, do którego przyzwyczaiła swoich kibiców.
Jak zdradził menedżer tenisistki, Piotr Szczypka, na tym nie skończyły się kłopoty zawodniczki. – Od problemów ze stawem skokowym, gdy przewróciła się przy piłce meczowej, wszystko się zaczęło. Potem słyszałem, jak mówiła, że czuje skurcze w całym ciele. Więc nie wiadomo, czy to było powiązane ze sobą, czy nie, jednak nie mogła grać. Nie wiem, co powiedzieć, naprawdę – relacjonował tuż po meczu.
W decydujących fragmentach rywalizacji Chwalińska ledwie poruszała się po korcie. Zamiast mocnych uderzeń z głębi pola i typowych dla niej skrótów, częściej stawiała na pasywność. To Sawangkaew zaczęła przejmować inicjatywę, odwracając losy seta na 7:5, by później bez większego oporu zamknąć trzecią partię 6:2.
Skurcze, które tutaj mnie spotkały, nigdy mi się nie zdarzyły w takiej skali, by aż tak bardzo mnie ograniczyły. Myślę, że to stres, zmiana nawierzchni oraz fakt, jak intensywnie wyglądały ostatnie tygodnie. Nowe doświadczenie, jeden z najcięższych meczów w karierze. Popłaczę sobie chwilę i będzie okej
Polka w planach ma jeszcze start w deblu u boku Sinji Kraus, ale występ stoi pod znakiem zapytania. Przeprowadzone badania pokażą, czy Chwalińska będzie mogła pojawić się na kortach Wimbledonu raz jeszcze podczas tegorocznej edycji.