Maja Chwalińska wypada z Wimbledonu przez kontuzję – relacja z meczu – StolicaSportu.pl

Wielki pech Mai Chwalińskiej na Wimbledonie. Kontuzja zabiera marzenia

Maja Chwalińska
fot. Nuță Lucian, Wikimedia Commons
Domyślna grafika
Marlena
29 czerwca 2026 15:04
3 minuty czytania

Do gry weszła pewnie i technicznie, prowadząc niemal od początku spotkania. Przy piłce meczowej jednak parkiet okazał się zdradliwy - Maja Chwalińska poślizgnęła się, uszkodziła kostkę i choć dokończyła mecz, musiała pożegnać się z marzeniami o drugiej rundzie Wimbledonu. Tajka Mananchaya Sawangkaew odwróciła losy rywalizacji, wygrywając 2:6, 7:5, 6:2.

Udane dojście do siatki w pierwszym gemie, a potem szybkie przełamanie po niewymuszonych błędach Sawangkaew pozwoliły Chwalińskiej wejść na prowadzenie 3:0 po zaledwie kilkunastu minutach. Grała kombinacyjnie, zmieniała tempo, nie bała się skrótów ani slajsów. Tajka kompletnie nie miała sposobu na finezję finalistki z Paryża. Dopiero przy stanie 5:1 pierwszego gema wygrała zawodniczka z Tajlandii, ale Polka już za moment posłała swojego pierwszego asa, pozbawiając rywalkę złudzeń w tej partii.

Chwalińska zamknęła seta 6:2. Wydawało się, że jest na kursie do wygranej. Początek drugiej rozgrywki był wyrównany, Polka obroniła dwa break pointy przy 2:2, a chwilę później to ona przełamała serwis przeciwniczki. Do stanu 5:2 kontrolowała sprawę, popisując się precyzyjnymi bekhendami i kąśliwymi returnami.

W ósmej odsłonie miała piłkę meczową, ale właśnie wtedy wydarzyło się to, czego przeczuwać nie mógł nikt. Ruszyła do piłki i poślizgnęła się, skręcając staw skokowy. Wymuszona przerwa medyczna była nieunikniona. Po kilku minutach wróciła walczyć, ale ból skutecznie ją ograniczał. Zaczął się zupełnie inny mecz: Polka przestała być pewna na nogach, spadła dynamika ruchu, proste błędy zaczęły mnożyć się w zaskakującym tempie.

Sawangkaew złapała wiatr w żagle i ku zaskoczeniu kibiców odrobiła stratę. Seria przełamań sprawiła, że Tajka wyszła na prowadzenie 6:5, a chwilę później zamknęła drugiego seta 7:5.

Po krótkiej przerwie Chwalińska spróbowała jeszcze postawić się w decydującej partii. Zdołała wywalczyć gema otwarcia i nawet prowadziła 2:0, wykorzystując zagubienie Tajki. Jednak rywalka natychmiast odpowiedziała przełamaniem po ekspresowym winnerze z returnu. Kolejne minuty coraz wyraźniej pokazywały, że Polka nie jest w stanie normalnie się poruszać. Walczyła do końca.

Spotkanie zakończyło się zwycięstwem Tajki 2:6, 7:5, 6:2. Ona w kolejnej rundzie zmierzy się albo z Alycią Parks, albo Alicią Dudeney.

Mananchaya Sawangkaew - Maja Chwalińska 2:6, 7:5, 6:2

Źródło: Stolica Sportu

Wybrane dla Ciebie