Hubert Hurkacz rozgromił Caspera Ruuda w Wimbledonie | Wynik i relacja – StolicaSportu.pl

Hubert Hurkacz wygrywa z Casperem Ruudem – mocny start Polaka w Wimbledonie

Hubert Hurkacz
fot. si.robi, Wikimedia Commons
Domyślna grafika
Marlena
29 czerwca 2026 16:46
3 minuty czytania

Hubert Hurkacz nie dał szans wyżej rozstawionemu Casperowi Ruudowi, notując efektowny triumf 6:4, 6:2, 7:6(7) w otwarciu Wimbledonu. Spotkanie przyniosło zwroty akcji, tie-break w trzecim secie i pokaz tenisowej dojrzałości Polaka. W decydujących momentach Hurkacz imponował returnem, pewnością serwisu i chłodną głową pod presją. Norweg, choć walczył dzielnie, znów nie potrafił odnaleźć się na trawie. Ten mecz umocnił Polaka w gronie groźnych rywali turnieju na londyńskich kortach.

Pojedynek pierwszej rundy Wimbledonu pomiędzy Hubertem Hurkaczem a rozstawionym z jedenastką Casperem Ruudem budził duże emocje, choć to polski tenisista był uznawany za faworyta. Norweg ma bowiem od lat ogromne trudności z grą na trawie, co potwierdziło się już od pierwszych wymian na korcie.

Sama inauguracja spotkania dała kibicom przedsmak ostrej rywalizacji. Hurkacz szybko wypracował dwie okazje na przełamanie, jednak Ruud odparł zagrożenie mocnymi serwisami. Polak z kolei zmarnował szansę w kolejnym gemie, gdy prosty błąd forhendu pozwolił rywalowi utrzymać podanie. Jednak od siódmego gema serwującego Ruuda sytuacja przechyliła się ewidentnie na stronę Polaka – norweskie podwójne błędy i pewna akcja Hurkacza przy siatce przyniosły przełamanie. W dziesiątym gemie Hurkacz serwując na zwycięstwo w secie nie pozwolił sobie na nerwy – po wpakowaniu pierwszej piłki setowej w siatkę, następna zagrywka była już nie do odebrania.

Początek drugiego seta obfitował w nerwy, lecz to właśnie wtedy Polak potwierdził, że jego forhend i wyczucie w returnie będą kluczowe dla rezultatu. Choć Ruud obronił dwa początkowe break pointy, Hurkacz nie odpuszczał i znów docisnął Norwega niesamowitym forhendem. Przewaga 2:0 pozwoliła Polakowi grać swobodniej przy własnym serwisie, a kolejne kapitalne returny przyniosły mu break pointy także w siódmym gemie – Ruud nie utrzymał presji i ponownie został złamany.

W trzeciej partii Norweg nieco ustabilizował sytuację i sam doszedł do okazji na przełamanie po błędzie forhendu Polaka w ósmym gemie, ale Hurkacz zdołał wybronić się na siatce. Potem role się odwróciły – dwie szanse na przełamanie dla Wrocławianina, których nie wykorzystał przez niecelny return. Zdecydowanie najwięcej emocji przyniósł jednak końcowy fragment meczu. W jedenastym gemie Polak miał trzy break pointy, a podwójne błędy serwisowe Ruuda dawały mu prowadzenie. Norweg zdołał wyjść z opresji, ale ostatecznie Hurkacz wykończył gem bekhendem po linii.

Gdy wydawało się, że mecz lada moment się skończy, Ruud pokazał charakter, odzyskując przełamanie po nieudanym bekhendzie Polaka. Tie-break zapowiadał się nerwowo i rzeczywiście szybkie prowadzenie Norwega 4-1 wprowadziło atmosferę napięcia. Wtedy Hurkacz popisał się serią pięciu wygranych wymian, choć Ruud doprowadził do remisu 6-6 i nawet miał piłkę setową. Wrocławianin w najważniejszym momencie serwował bezbłędnie, a akcja zakończona wejściem do siatki dała mu zwycięstwo w całym meczu.

W kolejnej rundzie Polak zmierzy się ze zwycięzcą spotkania Hamad Medjedovici – Sebastian Ofner.

Hubert Hurkacz – Casper Ruud 6:4, 6:2, 7:6(7)

Źródło: SportoweFakty

Wybrane dla Ciebie