Serena Williams znów w singlu Wimbledonu – legenda powraca po czterech latach
Niespodziewany zwrot na londyńskich kortach – Serena Williams wraca do gry pojedynczej w Wimbledonie po czterech latach przerwy. Organizatorzy turnieju przyznali legendarnej Amerykance dziką kartę, czym zaskoczyli środowisko tenisowe. Czterdziestoczteroletnia mistrzyni, która już raz ogłaszała rozbrat z zawodowym tour, ponownie stanie przed szansą na kolejne wielkoszlemowe sukcesy.
Wimbledon przyzwyczaił kibiców do tradycji, ale czasem potrafi zaskoczyć nawet najwierniejszych fanów – właśnie ogłoszono, że Serena Williams wraca do rywalizacji singlowej dzięki dzikiej karcie. Czterdziestoczteroletnia Amerykanka, siedmiokrotna triumfatorka londyńskich kortów, ponownie zawalczy o sukces na tej wyjątkowej nawierzchni.
Williams to nazwisko, którego nie trzeba przedstawiać żadnemu miłośnikowi tenisa. Na jej koncie znajduje się już 23 tytuły wielkoszlemowe w singlu, a Wimbledon zdobyła aż siedem razy. Po zakończeniu kariery w 2022 roku wydawało się, że na dobre pożegnała się z profesjonalnym sportem, ale Amerykanka postanowiła napisać kolejny rozdział tej historii. Jak podały Meczyki.pl, początek czerwca przyniósł jej powrót do gry – najpierw w deblu, w turniejach w Queen's Club i Berlinie, gdzie towarzyszyła jej siostra Venus Williams.
Już od jakiegoś czasu można było przypuszczać, że siostry Williams pojawią się razem w deblowej rywalizacji na londyńskiej trawie, bo ich duet otrzymał dziką kartę do głównej drabinki. Nikt się jednak nie spodziewał, że Serena pojawi się również w grze pojedynczej. W niedzielę wieczorem nadszedł sensacyjny komunikat: Williams znów ruszy do walki o indywidualny sukces na Wimbledonie.
Pojawienie się Amerykanki w singlowej rywalizacji ma szansę rozgrzać londyńskie trybuny jak za dawnych lat. Warto przy tym wspomnieć, że Polka Maja Chwalińska także została wyróżniona przez organizatorów. Niedawno dotarła jako kwalifikantka do finału Roland Garros, gdzie musiała uznać wyższość Mirry Andriejewej. Strata tytułu w Paryżu nie przeszkodziła jej w znaczącym awansie w światowym rankingu – Chwalińska znalazła się na 21. miejscu, choć listy startowe Wimbledonu tworzono jeszcze przed paryską sensacją.
W każdym razie to Serena Williams i jej spektakularny powrót zostanie na długo w pamięci fanów tej dyscypliny. Po czterech latach przerwy legenda tenisa znów wejdzie na centralny kort.