Łzy Igi Świątek po wygranej na Wimbledonie: "Mieszanka różnych emocji"
Iga Świątek rozpoczęła Wimbledon od emocjonującego starcia z Taylor Townsend, które przyniosło sporo napięcia zarówno na korcie, jak i poza nim. Polka nie tylko wygrała w trzech setach, ale po spotkaniu otwarcie pokazała swoje wzruszenie. Tłumaczyła potem, że powrót na kort w roli obrończyni tytułu i wspomnienia wydarzeń sprzed roku wywołały u niej całą lawinę uczuć. Dodała, że kłopoty z serwisem wynikały częściowo z napięcia, z którym stara się sobie radzić. To spotkanie pokazało, że nawet liderka światowego rankingu czasem musi walczyć nie tylko z rywalką, ale i własnymi emocjami.
Wtorkowy pojedynek Igi Świątek z Taylor Townsend na kortach Wimbledonu od początku zwiastował sporo emocji. Polka, aktualna liderka światowego rankingu, błyskawicznie zaznaczyła swoją przewagę, wrzucając wyższy bieg i dominując rywalkę w pierwszym secie 6:1. Raszynianka nie pozostawiła wątpliwości, kto rządzi na murawie – jej agresywne zagrania, precyzyjne forehandy i solidny ruch przy siatce praktycznie wykluczyły Amerykankę z gry w tej odsłonie.
Początek drugiego seta to zupełnie inny obraz. Taylor Townsend przełamała Świątek w pierwszym gemie, a potem dokładała kolejne punkty, wykorzystując każdą słabość serwisową Polki. Już po kilku minutach wynik brzmiał 4:0 na korzyść Amerykanki. Świątek wyraźnie była spięta – pojawiły się podwójne błędy serwisowe, a precyzyjne returny Townsend zmuszały ją do defensywy. Dopiero w piątym gemie Polka przełamała złą passę, ale set wymknął się spod kontroli i skończył się 2:6.
Decydująca partia to powrót Świątek do skonsolidowanej, cierpliwej gry. Mimo drobnych wahań, liderka rankingu odzyskała niezbędny spokój w głowie, co potwierdziła mocnym serwisem i śmiałymi atakami z głębi kortu. Ostatecznie wygrała 6:3, a emocje wzięły górę – tuż po uściśnięciu dłoni z Townsend łzy same napłynęły Polce do oczu.
Nie umknęło to uwadze dziennikarzy, którzy podczas konferencji pytali o powody tego wzruszenia.
Proces otwarcia kortu i gry jako obrończyni tytułu jest z pewnością bardzo emocjonalny. W zeszłym roku miało tu miejsce prawdopodobnie najbardziej niesamowite wydarzenie w mojej karierze tenisowej. Odczułam to również dzisiaj. To była mieszanka różnych emocji. Ogólnie rzecz biorąc, cieszę się, że wygrałam i mam kolejną szansę na grę na tym korcie
Polka zaznaczyła także, że kłopoty z serwisem w drugim secie miały związek z jej stanem psychicznym. – Może czasami jestem bardziej spięta i niełatwo się tego pozbyć. Niekiedy widać, że jakość serwisu spada. Dla mnie najważniejsze jest to, że serwowałam lepiej w trzecim secie, że udało mi się to przetrwać. Wiem, co zrobiłam trochę źle, więc postaram się mieć większą jasność umysłu w takich momentach – tłumaczyła.
W drugiej rundzie Świątek zmierzy się z Karoliną Pliskovą.