Kacper Tomasiak w oczach Adama Małysza
Z Predazzo nadeszły niecodzienne wieści – Kacper Tomasiak wywalczył srebrny medal olimpijski i zachwycił samego Adama Małysza. Legenda polskich skoków przyznała, że chłopak ma „niesamowitego kopa”, poukładany charakter i mentalność mistrza. To swoisty powiew dawnych emocji – właśnie taką drużynę Małysz chciałby znów zobaczyć na starcie. Cały narciarski świat spogląda teraz w stronę młodego skoczka z wielkimi oczekiwaniami.
Emocje z Predazzo jeszcze nie opadły, bo występ Kacpra Tomasiaka odbił się szerokim echem w polskim środowisku skoków narciarskich. Srebrny medal na olimpijskich zawodach dla młodego zawodnika, który niespodziewanie znalazł się w ścisłej czołówce – to scenariusz, który jeszcze chwilę temu wydawał się zarezerwowany dla legendarnych nazwisk. Jednak to właśnie pewność siebie i wytrzymałość psychiczna Tomasiaka zwróciły uwagę Adama Małysza.
Były mistrz i obecny prezes Polskiego Związku Narciarskiego nie krył zaskoczenia: Małysz przyznał w rozmowie z Eurosportem, że dopiero w trakcie zawodów docierało do niego, jak silny jest Tomasiak.
„Na początku nie mogliśmy w to uwierzyć. Ale jak widziałem, jak mocny jest Kacper, to coraz bardziej docierało do mnie, że jest szansa na medal. Tym bardziej, że do podium było 0,1 punktu. Musiał zrobić swoje, a on jest bardzo mocny psychicznie” – wyjaśnił Małysz.
Małysz sięgnął po porównania do dawnych czasów:
„Tomasiak wygląda jak Piotrek Żyła 25 lat temu (śmiech). Naprawdę ma niesamowitego kopa, jest poukładany i ma bardzo silną psychikę. To jest ważne, Kacper jest pod tym względem debeściak. Pochodzi z bardzo fajnej rodziny, która mocno go wspiera. Nie ma obaw, żeby 'poszedł w długą'”. Tyle mówi doświadczenie – nie tylko patrząc na sam skok, ale i otoczkę, przygotowanie mentalne, zaplecze rodzinne.
Ciekawie, że legendarny skoczek akcentował także rolę szkoleniowca: decyzje trenerskie wymagają zaufania, a prawdziwą wartość ocenia się po wynikach. Pokolenie najmłodszych zawodników, wg Małysza, tylko czekało na impuls:
„Mamy paru młodych zawodników pokroju Kacpra, tylko muszą zobaczyć, że się da. Myślę, że po tym, co zrobił Kacper, jeszcze bardziej będą o tym myśleć i chcieć tu być”.
Na koniec prezes PZN pozwolił sobie na nieco sentymentalny komentarz wobec przyszłości dyscypliny. To nie przypadek, że w rozmowie padło nazwisko Kamila Stocha:
„Powiedziałem Kamilowi Stochowi, że mamy kolejnego następcę. To bardzo ważne, żeby coś poszło za zawodnikiem, który kończy karierę. Za mną poszedł Kamil, Piotrek Żyła, Dawid Kubacki, Maciej Kot. To była super drużyna. I marzę o tym, aby ta drużyna powróciła. Oczywiście Piotrek ma do nich dołączyć, bo cały czas jest młody! (śmiech)”.
Cała narciarska Polska zadaje sobie to samo pytanie – kto z nowych „debeściaków” pójdzie śladem medalistów sprzed lat?