Polacy znów ulegają w tie-breaku. Lider Japończyków nie dał im szans
Już drugi raz podczas tegorocznej Ligi Narodów polska reprezentacja siatkarzy musiała przełknąć gorycz porażki po pasjonującym tie-breaku. Tym razem na drodze Biało-Czerwonych stanęli świetnie dysponowani Japończycy z rewelacyjnym Ranem Takahashim w roli głównej. Mimo zrywów i ogromnej walki, zwłaszcza w końcówkach setów, Polacy znów musieli uznać wyższość rywali. Kluczowe punkty japońskiego przyjmującego zamknęły emocjonującą rywalizację w piątym secie.
Piątkowe starcie polskich siatkarzy z Japonią w tegorocznej Lidze Narodów miało przynieść Biało-Czerwonym nie tylko okazję do rehabilitacji po porażce ze Słowenią, ale i potwierdzenie potencjału młodszej części kadry Nikoli Grbicia. Rywale, choć bez Yuki Ishikawy, wciąż uchodzili za faworytów – niedawno rozbili Ukrainę 3:0, a teraz nastawili się na mocny bój z reprezentantami Polski.
Od pierwszych akcji mecz trzymał w napięciu. Środek działał wybornie – Szymon Jakubiszak szalał w ofensywie, Bartłomiej Lemański dokładał blok za blokiem. Problem pojawiał się jednak na skrzydle, szczególnie gdy Aleksander Śliwka nie mógł się wstrzelić. Mimo lekkiego prowadzenia Polaków (12:9), Japończycy szybko wyrównali i złapali właściwy rytm dzięki genialnie dysponowanemu Ranowi Takahashiemu.
To właśnie on utrzymywał Japończyków w grze, skutecznie kończąc niemal każdą piłkę. Po stronie Polaków atak nie iskrzył – szczególnie po tym, jak rywale wykorzystali Michała Gierżota na zagrywce, a Jakubiszak nie zdołał zatrzymać japońskiego bloku na ważnym punkcie końcówki.
Początek drugiej partii również nie zwiastował odrodzenia. To ekipa Laurenta Tillie szybko wypracowała przewagę. Jednak dzięki wszechstronnej grze Jana Firleja i zdecydowanie pewniejszej postawie Aleksandra Śliwki oraz Michała Gierżota, Polacy zdominowali środkową fazę seta. W ofensywie do głosu doszedł wcześniej mniej widoczny Aliaksei Nasewicz, a przewaga 15:11 zwiastowała spokojniejsze granie. Podopieczni Grbicia pewnie zamknęli tę odsłonę, korzystając ze słabości zmienników Japonii.
Trzeci set to znowu emocje punkt za punkt. Takahashi wciąż znajdował luki w polskiej siatce, Miyaura po wejściu dorzucił kilka mocnych zagrań, a libero Tomohiro Ogawa ratował, zdawałoby się, niemożliwe do podbicia piłki. Ważny moment: Miyaura serwuje asa na 20:18, chwilę później Otsuka kończy kontratak i Japończycy są górą po trzecim secie.
Czwarta partia zaczęła się lepiej dla przeciwników (9:6), ale tym razem Biało-Czerwoni nie odpuścili nawet na moment. Aliaksei Nasewicz utrzymywał wysoką skuteczność w ataku, a serwis Polaków zaczął sprawiać rywalom dużo większe problemy. Końcówka seta to szybki zryw po asie Nasewicza i czujna gra blokiem – przy 17:17 Polacy wrzucili wyższy bieg, doprowadzając do tie-breaka po ataku Gierżota.
Decydująca partia to już siatkarski thriller – Japończycy od początku napierali zagrywką i grali mocno na siatce, choć Polacy nie dawali się złamać, odpowiadając akcjami Nasewicza i Lemańskiego. Po ataku Gierżota na tablicy pojawił się remis 7:7, ale końcówkę znów zdominowali gospodarze po powrocie na boisko Nishidy i imponującym asie Takahashiego (11:8). Mimo tego, Polacy jeszcze raz błyskawicznie wrócili do gry (11:11), Lemański zameldował się z punktem na remis, jednak w dogrywce siła leżała już tylko po stronie Takahashiego. To właśnie jego dwa kończące ataki pogrążyły Biało-Czerwonych, dla których to już drugi przegrany tie-break w tej edycji Ligi Narodów.
Liga Narodów:
Japonia - Polska 3:2 (25:21, 21:25, 25:21, 22:25, 17:15)
- Japonia: Fukatsu, Nishida, K. Takahashi, R. Takahashi, Otsuka, Yamauchi, Ogawa (libero), Tomita, Kai, Eiro, Firszt, Ciunajtis (libero)
- Polska: Firlej, Nasewicz, Jakubiszak, Lemański, Śliwka, Gierżot, Granieczny (libero), Bakaj, Gomułka, Majchrzak