Vlahović wybrał Beşiktaş zamiast Realu Madryt. Serb tłumaczy swoją decyzję
Wolny agent, telefony z Barcelony, Bayernu i Atletico. Dušan Vlahović miał latem otwartą drogę do największych klubów Europy, a mimo to wylądował w Stambule. Teraz po raz pierwszy mówi, co za tym stało.
Dušan Vlahović przerwał milczenie w sprawie swojego letniego okienka transferowego. Serbski napastnik, który ostatecznie trafił do Beşiktaşu, przyznał, że rozmawiał z wieloma klubami, zanim podjął ostateczną decyzję.
Jako wolny agent Vlahović budził zainteresowanie gigantów europejskiej piłki. Real Madryt, Barcelona, Atletico Madryt i Bayern Monachium to tylko część nazw, które pojawiały się w kontekście jego przyszłości. Sam zawodnik początkowo preferował przenosiny do La Liga, choć nie wskazywał konkretnego klubu w Hiszpanii.
„Rozmawiałem z wieloma klubami. Bycie wolnym agentem to normalna sytuacja, wiele drużyn pytało o informacje lub próbowało mnie pozyskać” — powiedział Vlahović w rozmowie przytoczonej przez Defensa Central. „Rynek transferowy to bardzo dynamiczny proces: jednego dnia coś się dzieje, a następnego wszystko może się zmienić”.
Żaden z hiszpańskich kierunków jednak nie wypalił. Mimo intensywnych rozmów prowadzonych przez jego otoczenie, transfer do La Liga nie doszedł do skutku. Vlahović zapytany wprost o zainteresowanie ze strony Realu, Bayernu czy Barcelony, odmówił wchodzenia w szczegóły. „Nie chcę o tym mówić. Teraz moim jedynym punktem koncentracji jest Beşiktaş, bo jestem ich zawodnikiem i chcę wrócić do najlepszej formy” — uciął.
Co zatem przesądziło o wyborze Stambułu? Nie prestiż marki, lecz konsekwencja w działaniu. Vlahović podkreślił, że turecki klub kontaktował się z nim przez całe lato i zrobił wszystko, by go przekonać. „Poczułem się naprawdę usatysfakcjonowany” — przyznał.
Ta wytrwałość okazała się kluczowa. Podczas gdy przedstawiciele piłkarza szukali opcji wśród europejskiej czołówki, Beşiktaş nie odpuszczał. Vlahović jest przekonany, że podjął najlepszą decyzję dla swojej kariery, choć sam zastrzega: „Czas pokaże, czy tak jest”.