Transfer Edersona do Manchesteru United upadł w ostatniej chwili. Kulisy szokują
Ederson Jose dos Santos był już niemal pewien transferu do Manchesteru United. Przez wiele tygodni negocjacje wydawały się przesądzone. Tym większe było zaskoczenie, gdy klub z Old Trafford w ostatniej chwili zerwał rozmowy, zostawiając Brazylijczyka z marzeniem niespełnionym. Powodem decyzji okazały się, według doniesień, niepokojące wyniki badań medycznych zawodnika. Teraz pomocnik wraca do Atalanty, choć nie wiadomo na jak długo — całą sytuację z zainteresowaniem śledzi kilka innych klubów.
Ederson Jose dos Santos był o krok od wielkiego transferu do Manchesteru United, ale cała operacja rozpadła się tuż przed finiszem. Brazylijczyk od dawna celował w grę na angielskich boiskach, a negocjacje z ekipą z Old Trafford ciągnęły się tygodniami. W kuluarach coraz głośniej mówiło się, że wszystko zakończy się podpisaniem kontraktu i debiutem pomocnika na Wyspach.
Przez ostatnie dni narastało zamieszanie wokół przenosin Edersona z Atalanty do Manchesteru United. W mediach przewijały się zupełnie sprzeczne relacje – jedni twierdzili, że rozmowy są na finiszu, inni ostrzegali, iż pojawiły się poważne wątpliwości. Kluczowe okazały się wyniki badań medycznych, którym poddano Brazylijczyka. Według ustaleń insidera transferowego Fabrizio Romano, klub z Old Trafford miał właśnie przez nie zamknąć temat finalizacji umowy.
Ederson miał już nawet opuścić Anglię tuż po tym, jak dowiedział się, że transfer nie dojdzie do skutku. Dla niego to spory cios – sam piłkarz podobno od dawna marzył o występach w Premier League i bardzo liczył na ten krok w swojej karierze. Ostateczna decyzja Manchesteru rozwiała jednak wszelkie spekulacje: Brazylijczyk nie wzmocni Czerwonych Diabłów.
Jak łatwo się domyślić, takie nagłe spięcie z nieudanym transferem może wywołać niemałe zamieszanie także w szatni Atalanty. Klub z Bergamo jest ponoć gotowy ponownie otworzyć przed Edersonem drzwi do wyjściowego składu – choć sytuacja pozostaje dynamiczna. Rywale z Serie A i nie tylko bacznie obserwują sprawę. Można podejrzewać, że niektóre zespoły mogą potraktować wyniki badań jako ryzyko warte podjęcia, by pozyskać jednego z najciekawszych środkowych pomocników ligi.