Leonardo Rocha ujawnia kulisy upadku transferu do Zagłębia Lubin – StolicaSportu.pl

Leonardo Rocha uderza w Zagłębie Lubin. Kulisy niedoszłego transferu

Leonardo Rocha
fot. Raków Częstochowa
Domyślna grafika
Eryk
29 stycznia 2026 16:00
3 minuty czytania

– Ludzie, którzy mówią, że to ja robiłem problemy, kłamią – tnie krótko Leonardo Rocha po upadku transferu do Zagłębia Lubin. Saga z portugalskim snajperem trwała tygodniami, a gdy wydawało się, że wszystkie szczegóły zostały dogadane, w ostatniej chwili transakcję zablokowała rada nadzorcza klubu z Dolnego Śląska. Portugalczyk nie kryje rozczarowania i gorzko przyznaje, że decyzja władz zaskoczyła nie tylko jego, ale i rodzinę. Teraz o miejsce w ataku musi walczyć pod Jasną Górą, choć nie wyklucza zagranicznego kierunku, jeśli w Rakowie znów zostanie rezerwowym.

Leonardo Rocha ponownie znalazł się na językach kibiców i działaczy. Przenosiny wyróżniającego się napastnika do Zagłębia Lubin były jednym z najgłośniejszych tematów zimowego okienka. Przez kilka tygodni wydawało się, że sprawa jest przesądzona – zarówno sam Portugalczyk, jak i klub z Dolnego Śląska wyrażali chęć dalszej współpracy po udanym okresie Rochny w barwach Miedziowych.

Trener Leszek Ojrzyński i dyrektor sportowy Rafał Ulatowski nie mieli żadnych wątpliwości co do charakteru i umiejętności 28-letniego snajpera. Klub rozpoczął negocjacje z Rakowem Częstochowa w sprawie definitywnego wykupu, ale wszystko rozbiło się o decyzyjność rady nadzorczej. Agent zawodnika zdradził, że choć strony dogadały się co do warunków – również finansowych – to ostatecznie tuż przed zamknięciem okienka zagłębiowski zarząd wycofał się ze zobowiązania. Decyzja zapadła 15 stycznia, czyli dokładnie w ostatnim dniu, w którym Zagłębie mogło wykupić Rochę za 900 tysięcy euro.

Nie podpisałem kontraktu z Zagłębiem Lubin, ponieważ nie zdecydowali się mnie wykupić. To jedyny powód. Mieli czas, aby zapłacić 900 tysięcy euro. Ostatniego dnia przed jego zakończeniem zdecydowali, że tego nie zrobią, ponieważ rada nadzorcza blokuje temat. Wszystko było ustalone z moim agentem. Ludzie, którzy mówią, że to ja robiłem problemy, kłamią. Mieliśmy ustalone warunki, nagle w klubie stwierdzono, że jest to dla nich za drogie
Leonardo Rocha dla TVPSPORT.PL.

Najlepszy strzelec Zagłębia z rundy jesiennej szybko zdementował plotki o rzekomych problemach ze swojej strony. W obronie stanął też za dyrektorem sportowym, podkreślając: „Mam świetny kontakt z trenerem i dyrektorem sportowym Zagłębia. Rafał Ulatowski bardzo mnie chciał i zrobił wszystko, co mógł, żeby mnie pozyskać. Widzę, że wiele osób mówi o nim źle, ale to nie jego wina.” Podkreślił także, jak bardzo rodzina chciała pozostać w Lubinie, a szok związany ze zmianą decyzji przyszedł w ostatniej chwili po miesiącu rozmów i przygotowaniach do nowej prezentacji.

Pytany o najbliższą przyszłość Rocha mówi szczerze, że kontrakt z Rakowem Częstochowa obowiązuje aż do połowy 2028 roku, ale konkurencja w ataku zespołu Łukasza Tomczyka znacząco się zagęściła. Pojawił się Jonatan Braut Brunes, a do składu dołączył młody Isak Brusberg. Swoje szanse na występy regularnie dostają też Patryk Makuch i Tomasz Pieńko. Szanse na miejsce w wyjściowej jedenastce stają się coraz bardziej ograniczone. Rocha przyznaje:

„Chcę być pierwszym napastnikiem. Nie zamierzam dalej siedzieć na ławce rezerwowych, jak miało to miejsce w poprzednim sezonie.”

Portugalczyk nie wyklucza więc rozstania z ligą polską już podczas bieżącego okienka transferowego. „Jeżeli dostanę ofertę z zagranicznego klubu, będę musiał ją poważnie rozważyć, ponieważ najważniejsze jest dla mnie granie. Chcę grać, muszę grać. Wszyscy widzą, co mogę dać drużynie, jeżeli jestem w boiskowym rytmie i regularnie łapię minuty. Teraz normalnie trenuję z zespołem i zobaczymy, co się wydarzy w najbliższych dniach.”

Źródło: TVP Sport

Wybrane dla Ciebie