Lech Poznań komentuje przyszłość Luisa Palmy. Zamieszanie wokół wykupu
Do niedawna Luis Palma był kluczem do ofensywy Kolejorza i zachwycał kibiców skutecznością. Ta wiosna to już zupełnie inna historia – zawodnik częściej zaczyna mecze na ławce, a temat jego przyszłości wywołuje coraz więcej emocji.
Lech Poznań jeszcze niedawno był bohaterem kolejki, kolekcjonując zwycięstwa i mieszając szyki czołówce Ekstraklasy. Trzy wygrane z rzędu pozwoliły Kolejorzowi wskoczyć na podium, a strata do liderującej Jagiellonii Białystok stopniała do dwóch punktów. To wszystko mimo że podopieczni Nielsa Frederiksena mają na grzbiecie walkę nie tylko o mistrzostwo, lecz także boje w Lidze Konferencji i Pucharze Polski.
Jeden temat nie daje jednak spokoju fanom z Poznania – przyszłość Luisa Palmy. Jesienią to on ciągnął całą ofensywę, był absolutnym liderem, a latem trafił do Lecha z Celticu na zasadzie wypożyczenia z opcją wykupu za 4 miliony euro. Forma Palmy wywołała dyskusję, czy nie warto zatrzymać go na dłużej, nawet mimo wysokiej ceny – przynajmniej tak wyglądało to jeszcze kilka tygodni temu.
Obecnie jednak sytuacja napastnika nieco się skomplikowała. Jego liczby wciąż wyglądają solidnie: 6 goli i 7 asyst w 31 spotkaniach. Ale wiosna już nie jest dla niego taka łaskawa – w trzech ostatnich meczach ligowych Palma zaczynał na ławce rezerwowych. Od razu rozgorzał spór, czy warto inwestować aż 4 miliony euro w gracza, który nie zawsze łapie się do pierwszej jedenastki.
Gorąco zrobiło się po słowach Adama Sławińskiego wypowiedzianych na Kanale Sportowym, według których decyzja w sprawie Palmy zapadła: Lech wykupi zawodnika tylko wtedy, gdy jeszcze w tym samym okienku będzie mógł go sprzedać z zyskiem. Palma miałby pomóc Kolejorzowi w eliminacjach europejskich rozgrywek, a potem odejść – taki miał być nowy scenariusz na letnie okno.
Całą sensacyjną narrację uciął jednak rzecznik prasowy Lecha, Adrian Gałuszka, który na platformie X skwitował doniesienia prosto: