Karabach nie chce puścić Kochalskiego
Dobra postawa między słupkami, występy w Lidze Mistrzów i powołanie do reprezentacji – Mateusz Kochalski może mówić o udanym okresie po transferze do Karabachu. Choć media łączą go z powrotem do Polski, a nawet z Borussią Dortmund, drużyna z Azerbejdżanu nie chce słyszeć o zimowym rozstaniu z bramkarzem. Według informacji Szymona Janczyka z Weszlo.com, latem może być inaczej – ale na razie transfer do Widzewa Łódź pozostaje w sferze spekulacji.
Mateusz Kochalski systematycznie pracuje na swoją pozycję za granicą. Golkiper latem 2024 roku opuścił Stal Mielec, obrał zdecydowanie inny kierunek niż większość Polaków i zameldował się w Karabachu. Chociaż ruch ten mógł wydawać się niepewny, szybko okazało się, że ciężka praca przynosi konkretne efekty.
W trwającym sezonie Kochalski już dwadzieścia razy wybiegał w podstawowym składzie azerskiego zespołu – zazwyczaj popisując się istotnymi interwencjami. To właśnie jego forma pozwoliła Karabachowi utrzymać się w czubie ligowej tabeli i wciąż walczyć o mistrzostwo kraju. Co ciekawe, zespół zajmuje aktualnie 22. miejsce w rankingu Ligi Mistrzów, gdzie bramkarz miał już okazję pokazać się szerszej publiczności.
Nie umknęło to uwadze skautom z klubów europejskich. Kochalskiego łączono już z transferem do Borussii Dortmund, choć ostatnio media coraz częściej plotkują o sensacyjnym powrocie do Ekstraklasy. Na czele kolejki ustawił się Widzew Łódź, który rozważał sprowadzenie reprezentanta Polski na zimę.
Jak przekazuje Szymon Janczyk z Weszlo.com, taki scenariusz wydaje się dziś bardzo mało prawdopodobny. Karabach nie ma zamiaru puszczać podstawowego bramkarza w środku sezonu. „Przed drużyną jeszcze dwie kolejki Champions League, gdzie naprawdę można powalczyć o fazę pucharową” – czytamy w oryginale. Klub z Azerbejdżanu nie chce osłabiać składu właśnie teraz, zwłaszcza że na krajowym podwórku coraz poważniej naciska Sabah FK z Tymoteuszem Puchaczem w składzie.
Ostatecznie nawet jeśli pojawią się oferty za Kochalskiego, wszystkie znaki wskazują, iż wiosnę spędzi jeszcze w Azerbejdżanie. Najbliższe miesiące mogą być dla niego kluczowe – udane występy w Lidze Mistrzów albo w walce o tytuł w kraju mogą otworzyć drzwi do pożądanej przez wielu europejskiej ligi. Narazie jednak temat zimowego transferu do Widzewa, czy innej drużyny, trzeba schować głęboko do szuflady.