Jamajski sprinter w drodze do Widzewa? Ekspert z Danii rozwiewa wątpliwości
Emocje wśród kibiców Widzewa sięgają zenitu po informacji o możliwym transferze Jamajczyka z Randers FC. Choć statystyki zawodnika nie robią wrażenia, głos z Danii sugeruje, że do Łodzi może trafić prawdziwy sprinter.
W Widzewie Łódź nie ma chwili wytchnienia – po gorącym letnim oknie transferowym zimą także nie brakuje emocji. Najnowsze doniesienia mówią o tym, że klub ma pozyskać skrzydłowego z Jamajki, który obecnie gra w Danii. Zanim kibice zdążyli ochłonąć, w mediach społecznościowych rozlała się fala sceptycyzmu. Statystyki przyszłego nabytku nie przyciągają uwagi – od sierpnia tylko dwa gole i dwie asysty, a w Randers FC pozostaje głównie rezerwowym.
Pierwszy zimowy transfer – Christopher Cheng – nie przekonał fanów, a kolejna informacja o Jamajczyku z duńskiej ekstraklasy wywołała jeszcze więcej kontrowersji. Kibice rozprawiają: mieli być piłkarze z wyższej półki i najlepiej Polacy, a mają być obcokrajowcy bez imponujących osiągnięć, i do tego kosztują niemało.
Szybkość, jakiej jeszcze nie widziano
Redakcja Goal.pl postanowiła zasięgnąć opinii w Danii. Johnny Wojciech Kokborg, dziennikarz polskiego pochodzenia, zna gracza lepiej niż większość kibiców w Polsce. Według niego sytuacja nie jest tak jednoznaczna, jak przedstawiają ją liczby. Kokborg wskazuje główną zaletę kandydata do Widzewa: nietuzinkową szybkość, która robi różnicę.
Campbell naprawdę podoba mi się jako piłkarz. Jest bardzo szybki, to jego główna cecha. Oczywiście, musi być bardziej regularny, mieć lepsze statystyki, ale widzę w nim potencjał. To na pewno interesujący gracz.
Najbardziej zaskakuje jednak to, co wydarzyło się podczas jednego ze spotkań w Danii – na radarze zmierzono mu aż 37,2 km/h. Według danych z Ekstraklasy, nikt nigdy nie zbliżył się do takiego wyniku. Rekord ligowy należy obecnie do Adriano Amorima z Rakowa Częstochowa, który osiągnął 35,59 km/h. Różnica spora.
Nowy rozdział kariery?
Kokborg przyznaje, że dałby Campbellowi szansę. Latem piłkarz miał możliwość odejścia z Randers, ale wtedy się nie zdecydował. Teraz wszystko wskazuje na zmianę podejścia i gotowość do podjęcia wyzwania. „On potrzebuje nowego startu. Według mnie ma wystarczające umiejętności, aby sobie poradzić w Ekstraklasie. Jeśli dostanie więcej gry, może być ciekawą postacią dla ligi”, przekonuje dziennikarz.
Fani mają swoje obawy, ale ekspert z Danii podkreśla, że nawet jeśli jest pewne ryzyko, to może się ono opłacić. Cena ma być zbliżona do kwoty, którą Randers zapłacił wcześniej za zawodnika – około trzysta tysięcy euro. Czy ten strzał w ciemno okaże się hitem? W Widzewie na pewno szykuje się zastrzyk świeżości.