Inter stara się o Muharemovicia, Juventus włącza się do gry poprzez Frattesiego
Nieoczekiwane roszady transferowe na włoskiej scenie piłkarskiej – Inter Mediolan ostrzy sobie zęby na młodego Tarika Muharemovicia z Sassuolo. W tle tej operacji pojawia się Juventus, który może znacząco namieszać w całej układance za sprawą własnych planów względem Davide Frattesiego.
Prawdziwy transferowy rollercoaster szykuje się w Serie A. Jak podaje Corriere della Sera za FCInterNews, Inter Mediolan od dłuższego czasu obserwuje Tarika Muharemovicia, obrońcę występującego obecnie w barwach Sassuolo. Klub z Mediolanu chce jak najszybciej zabezpieczyć linię defensywną, bo po sezonie z zespołem mają się pożegnać Francesco Acerbi oraz Stefan de Vrij.
Muharemović, o którego zabiega Inter, przeszedł do Sassuolo latem 2024 roku, wcześniej był zawodnikiem Juventusu. Co ciekawe, klub z Turynu zabezpieczył się w umowie i wciąż ma prawo do 50% z przyszłej sprzedaży młodego Bośniaka. To jakby naturalne, że Sassuolo wyceniło swojego defensora aż na 25 milionów euro – ich oczekiwania finansowe podkręca właśnie ta klauzula.
Całą sytuację komplikuje jednak Juventus, który nie tylko kontroluje losy Muharemovicia poprzez wspomnianą klauzulę, ale też myśli już o wydaniu potencjalnych pieniędzy na wzmocnienia. Według SempreInter.com, działacze Starej Damy zerkają łakomym okiem na Davide Frattesiego z Interu, który coraz mocniej szykuje się do opuszczenia Mediolanu. Klub Nerazzurrich ustalił cenę wywoławczą na 30 milionów euro i właśnie taka kwota miałaby skusić Juventus do rozmów.
Co tu dużo mówić, los wszystkich stron jest mocno powiązany. Jeżeli Juventus sprzeda Muharemovicia za 25 milionów euro i zgarnie połowę tej sumy, pieniądze od razu mają być przeznaczone na wykup Frattesiego. Sama transakcja wydaje się zawisnąć w powietrzu, bo „zarówno Inter, jak i Juventus szukają rozwiązań korzystnych finansowo” – podkreślają włoscy dziennikarze.
Nerazzurri potrzebują nowego środkowego obrońcy, a biorąc pod uwagę solidny początek sezonu w wykonaniu Muharemovicia, nie dziwi, że to właśnie on trafił na celownik Marotty i spółki. Jednocześnie transfery powoli stają się coraz bardziej dramatyczne – wystarczy jeden ruch na szczycie, aby ruszyła lawina kolejnych kadrowych przesunięć.