Filip Stojilković na celowniku zagranicznych klubów
Filip Stojilković, kluczowy snajper Cracovii, stał się jednym z najbardziej pożądanych zawodników zimowego okna transferowego. Po imponującej jesieni w Ekstraklasie napastnik zyskał zainteresowanie klubów z Serie A oraz Turcji. Zarząd Cracovii właśnie odrzucił ofertę w wysokości 2 mln euro, a w kolejce stoją już kolejni chętni. Sam piłkarz nie ukrywa chęci zmiany otoczenia, co może oznaczać gorące tygodnie przy Kałuży.
Filip Stojilković od kilku miesięcy jest jedną z czołowych postaci Ekstraklasy, a jego skuteczność w barwach Cracovii przykuła już uwagę solidnych klubów zagranicznych. Krakowianie po rundzie jesiennej znaleźli się w górnej części tabeli, plasując się na szóstym miejscu, ledwie trzy punkty od lidera – i nikt nie ma wątpliwości, że to właśnie napastnik miał ogromny wpływ na tę pozycję.
Były młodzieżowy reprezentant Szwajcarii zdobył jesienią siedem bramek i dołożył do tego trzy asysty w osiemnastu ligowych spotkaniach. Coraz głośniej zaczęto więc mówić o jego możliwym transferze. Jak ustalił goal.pl, na krótkiej liście zespołów, które oficjalnie zgłosiły zainteresowanie Stojilkoviciem, pojawiła się Pisa z Serie A. Klub z Italii zaproponował za niego okrągłe dwa miliony euro, ale z Zarządu Cracovii padła szybka odpowiedź – propozycja została odrzucona.
To jednak dopiero początek rozgrywki o Stojilkovicia, bo – jak podają zarówno Tuttomercato, jak i Weszło – kolejna oferta ma być już nieco wyższa, sięgająca około 2,5 mln euro plus bonusy. Równocześnie w kontratak wchodzą także inne ekipy: wśród zainteresowanych wymienia się Cremonese, Monzę oraz tureckie Goztepe. Wszystkie te kluby szukają sprawdzonego snajpera, a forma Serba ze szwajcarskim paszportem rzeczywiście daje im argumenty, by powalczyć o transfer.
Co istotne, sam piłkarz jest bardzo zainteresowany przeprowadzką do Włoch, a oferta Pisy kusi go najmocniej. Nie zamierza tego ukrywać i coraz bardziej naciska na klub, by pozwolono mu odejść. Stojilković trafił do Cracovii z Darmstadt latem 2025 roku za mniej więcej pół miliona euro. Wcześniej występował już m.in. w OFK Belgrad, FC Kaiserslautern, FC Sion czy FC Aarau – i trudno nie odnieść wrażenia, że Ekstraklasa jest dla niego tylko przystankiem na drodze do wyższej ligi.
Władze Cracovii mają więc twardy orzech do zgryzienia – utrzymać lidera ofensywy czy też skorzystać z wysokiej oferty i przebudować kadrę jeszcze w tym oknie. W każdym razie pewne jest jedno: walka o Stojilkovicia na rynku transferowym dopiero się rozkręca.