Enzo Fernandez zawieszony przez Chelsea!
Chelsea zdecydowała się odsunąć Enzo Fernandeza na dwa kluczowe spotkania po tym, jak pomocnik zasugerował chęć życia w Madrycie. Decyzję potwierdził trener Liam Rosenior, podkreślając, że nie chodzi o formę piłkarza, lecz o nieakceptowalne dla klubu słowa. Fernandez od dawna jest łączony z transferem do Realu Madryt, a jego najnowsza wypowiedź ponownie wywołała zamieszanie wokół przyszłości gwiazdora na Stamford Bridge.
Trener Liam Rosenior w rozmowie z dziennikarzami nie pozostawił wątpliwości, jakie będą konsekwencje tego zamieszania. Szkoleniowiec oficjalnie potwierdził, że Fernandez nie zagra ani w ćwierćfinale Pucharu Anglii z Port Vale, ani w ligowym hicie z Manchesterem City. Podkreślił, że taka decyzja to wspólny głos klubu – od dyrektora sportowego, przez właścicieli, po szatnię.
„Rozmawiałem z Enzo około godzinę temu. Jako klub, przy moim udziale w tej decyzji, nie będzie dostępny na jutrzejszy mecz ani na spotkanie z Manchesterem City w następną niedzielę”
Szkoleniowiec wyjaśnił, że problemu nie stanowi aktualna dyspozycja Argentyńczyka, a raczej okoliczności i wydźwięk jego wypowiedzi.
Jak przyznał trener, „to rozczarowujące, że Enzo wypowiedział się w ten sposób. Nie mam o nim nic złego do powiedzenia, ale została przekroczona pewna granica, jeśli chodzi o naszą kulturę i to, co chcemy budować”. Sprawa od razu wywołała na nowo plotki związane z możliwym przejściem Fernandeza do Realu Madryt, bo zainteresowanie Hiszpanów tym zawodnikiem znane jest od dawna, choć dotąd pojawiały się głównie w kontekście karuzeli transferowej – tym razem klub nie kryje, że chodzi o znacznie poważniejszą sprawę.
Rosenior jasno zaznaczył, że sprawa nie musi oznaczać rozstania z zawodnikiem na dobre: „Enzo, przede wszystkim jako człowiek i piłkarz, ma mój pełny szacunek. Jest sfrustrowany, bo chce, żebyśmy odnosili sukcesy”. Dodał też, że worek decyzji otworzyli wspólnie wszyscy najważniejsi ludzie w klubie. Szkoleniowiec wyraźnie stwierdził, że „drzwi nie są zamknięte” przed Fernandezem i że jest to sankcja mająca chronić kulturę szatni, po tym gdy jego słowa przekroczyły granicę akceptowalności dla Chelsea.