Deco przyspiesza działania Barcelony w sprawie transferu Joao Pedro, który zastąpi Lewandowskiego
Mimo że Julian Alvarez przez długi czas był uznawany za główny cel transferowy Barcelony, sytuacja wywróciła się do góry nogami. Klub z Katalonii skierował swój wzrok na Joao Pedro z Chelsea, a dyrektor sportowy Deco już szykuje się do osobistych rozmów z przedstawicielami napastnika. Decyzje mogą zapaść szybciej, niż pierwotnie się wydawało.
Jeszcze niedawno wydawało się, że to Julian Alvarez zasili atak FC Barcelony i stanie się naturalnym następcą Roberta Lewandowskiego. Jednak oczekiwania finansowe Atletico okazały się zaporowe – ich zawodnik miałby kosztować grubo ponad 100 mln euro. Kataloński klub postanowił więc szukać alternatywy.
Właśnie w tym kontekście pojawia się nazwisko Joao Pedro. 24-latek, który obecnie reprezentuje barwy Chelsea, stał się nieoczekiwanie jednym z głównych celów transferowych dla Blaugrany, co podkreślili dziennikarze gazety Sport. Brazylijczyk zdołał wypracować sobie markę nowoczesnego napastnika – jest ruchliwy, doskonale współpracuje z całym zespołem i imponuje techniką oraz skutecznością pod bramką. Niezwykle istotny pozostaje też jego młody wiek oraz potencjał rozwoju.
Jak podaje Sport, Deco – dyrektor sportowy Barcelony – wybiera się w najbliższy weekend na finał Pucharu Anglii, gdzie osobiście przyjrzy się grze Joao Pedro przeciwko Manchesterowi City. To jednak nie wszystko – Deco ma także w planie odbyć rozmowy z agentami brazylijskiego napastnika Chelsea, a być może spotka się nawet z samym zawodnikiem.
– W pionie sportowym uważają, że Joao Pedro idealnie pasuje do pomysłu na grę drużyny. Widzą w nim nowoczesnego napastnika - ruchliwego, potrafiącego współpracować z zespołem, dysponującego wysokimi umiejętnościami technicznymi i skutecznością pod bramką. Bardzo podoba się również jego młody wiek i duży potencjał rozwoju
Nie obędzie się jednak bez negocjacji na najwyższym poziomie – kontrakt Joao Pedro z Chelsea jest ważny aż do połowy 2033 roku. Transfer Brazylijczyka nie będzie więc należał do najtańszych. Według gazety Sport, jego cena wcale nie musi być znacznie niższa od kwoty, jaką za Alvareza żąda Atletico.