Były trener Legii na liście życzeń klubu z Emiratów
Atmosfera wokół Edwarda Iordanescu nigdy nie była spokojna – od zwolnienia z Legii Warszawa po spekulacje transferowe. Rumuński szkoleniowiec, którego kadencja przy Łazienkowskiej 3 nie przyniosła oczekiwanych sukcesów, może jednak trafić do futbolowego raju na Bliskim Wschodzie.
Edward Iordanescu jeszcze nie zdążył rozpakować walizek na dobre, a już jego nazwisko znowu wraca na czołówki sportowych portali. Były trener Legii Warszawa, po krótkiej i nieudanej przygodzie przy Łazienkowskiej 3, znów może zmienić otoczenie. Tym razem na stole leży propozycja z Al-Wahdy ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich – klubu, który potrafi rozpieścić trenerów nie tylko warunkami, ale też tłustymi kontraktami.
Legia miała z nim sięgnąć po mistrzostwo, ale rzeczywistość szybko zweryfikowała te plany. Rumuński szkoleniowiec opuścił Warszawę już w połowie rundy jesiennej i cóż – zespół do dzisiaj nie wydobył się z kryzysu, lądując w dolnych rejonach tabeli i będąc zmuszonym walczyć o utrzymanie w Ekstraklasie.
Jak informuje serwis Sport.ro, Iordanescu długo pozostawał bez roboty, choć już wcześniej łączono go z ekipą Al-Shabab z Arabii Saudyjskiej. Teraz jego nazwisko widnieje na krótkiej liście kandydatów do objęcia sterów nad Al-Wahdą. Klub szuka następcy za Portugalczyka Dimasa, a rumuńskich trenerów ceni się tu wysoko.
Tłuste kontrakty i znane nazwiska
Rumuńskie media wyliczają, że szkoleniowcy Al-Wahdy inkasowali w ostatnich sezonach od 3 do 5 mln dolarów rocznie. To kwota, której ani w Polsce, ani w Rumunii zwyczajnie się nie oferuje. Można się domyślać, że oferta dla Iordanescu opiewałaby właśnie na podobny poziom.
Al-Wahda to nie tylko wysokie kontrakty. Na liście płac klubu już teraz figurują nazwiska dobrze znane na Starym Kontynencie – chociażby Dusan Tadić oraz Christian Benteke, którzy błyskali formą na boiskach Ligue 1 czy Premier League. Nie jest więc wykluczone, że Iordanescu mógłby poprowadzić właśnie taki zaciąg europejskich gwiazd.