Steve Kapuadi zostaje w Legii Warszawa – Decyzja Torino, kulisy transferu – StolicaSportu.pl

Papszun nie zablokował transferu Kapuadiego

NK Celje - Legia Warszawa 2:!
Domyślna grafika
Maro
4 lutego 2026 17:36
2 minuty czytania

Choć Steve Kapuadi był blisko transferu do Torino w końcówce okna transferowego, Legia Warszawa zatrzymała defensora. Wbrew wcześniejszym doniesieniom o zablokowaniu odejścia przez Marka Papszuna, rzeczywistym powodem miała być niechęć włoskiego klubu do zapłaty 5 milionów euro, o czym poinformował serwis „Tuttosport”. Transferowe zawirowania to kolejny rozdział w trudnym sezonie Wojskowych.

Steve Kapuadi był jednym z najgorętszych nazwisk końcówki zimowego okna przy Łazienkowskiej. Wydawało się, że środkowy obrońca Legii Warszawa lada moment zapakuje walizki i poleci do Serie A, gdzie oczekiwało na niego Torino. Jednak finalnie transfer nie został sfinalizowany.

Początkowo mówiono, że decyzja Marka Papszuna zablokowała sprzedaż filaru defensywy. Teraz jednak, według doniesień „Tuttosport”, sprawa miała bardziej pragmatyczny wymiar: włoski klub nie był skłonny wyłożyć oczekiwanych 5 milionów euro za transfer Kapuadiego. To finansowe rozbieżności sprawiły, że Francuz z kongijskim paszportem nadal broni barw Wojskowych.

Legia mierzy się obecnie z problemami kadrowymi, a eksperci mówią otwarcie o możliwej walce o utrzymanie w Ekstraklasie. Przyjście trenera Papszuna nie wystarczy, by odwrócić sytuację, szczególnie, że przy Łazienkowskiej trwa transferowa posucha.

Jak podaje serwis, negocjacje z Torino były na zaawansowanym etapie i sam piłkarz był już blisko rozstania z ekipą ze stolicy. Ostatecznie jednak powrót do Serie A nie doszedł do skutku z powodów czysto ekonomicznych, a nie przez veto szkoleniowca.

Kapuadi, który jesienią rozegrał już 28 spotkań bieżącego sezonu, jest jednym z liderów Legii. Od momentu dołączenia do drużyny zagrał łącznie 106 razy, sześciokrotnie trafiając do siatki. Wcześniej reprezentował barwy Wisły Płock, a obecnie występuje także w narodowej kadrze Demokratycznej Republiki Konga.

Źródło: Tuttosport

Wybrane dla Ciebie