Barcelona zdecydowała: Raphinha zostaje mimo ogromnych ofert
Klub z Katalonii znów zaskoczył stanowczością – choć pojawiły się propozycje sięgające ponad 70 mln euro, FC Barcelona nie miała zamiaru nawet przystępować do negocjacji w sprawie sprzedaży Raphinhi. Dyrektor sportowy Deco uznał, że taki ruch mógłby poważnie zachwiać równowagą w zespole Hansiego Flicka. Brazylijczyk, który wypracował sobie pozycję jednego z głównych filarów drużyny, został całkowicie wyjęty spod transferowych rozważań. Nawet kwoty rzędu 80 czy 100 mln euro nie wpłynęłyby na aktualne stanowisko klubu.
W ostatnich tygodniac na adres katalońskiego klubu spłynęły naprawdę imponujące propozycje transferowe dotyczące Raphinhi. Według informacji podanych przez "El Nacional" potencjalni nabywcy byli gotowi przelać ponad 70 milionów euro, by zobaczyć Brazylijczyka w swojej drużynie. Jak się okazało, reakcja Dumy Katalonii była natychmiastowa i kategoryczna: Raphinha zostaje na Camp Nou bez względu na ofertę.
Dyrektor sportowy Deco nie zamierzał nawet podejmować rozmów – choć w obecnej sytuacji finansowej takie środki mogłyby zdecydowanie pomóc klubowej kasie. W Barcelonie przeważyło jednak przekonanie, że utrata Raphinhi byłaby ciosem nie tylko pod kątem piłkarskim, ale również mentalnym dla reszty zespołu. Brazylijski skrzydłowy ugruntował pozycję niekwestionowanego lidera, i to nie tylko dzięki swoim statystykom, ale także przez pracę w pressingu i charakter w kluczowych fragmentach meczów.
Wraz z przyjściem Hansiego Flicka na ławkę trenerską, status byłego zawodnika Leeds United tylko się wzmocnił. Niemiec od razu postawił na Raphinhę jako jeden z filarów pierwszej jedenastki Blaugrany. Nowy szkoleniowiec miał jasno przekazać działaczom, że nie wyobraża sobie funkcjonowania drużyny bez niego, nawet jeśli na stole pojawiłyby się kwoty rzędu 80 czy nawet 100 milionów euro.
Według El Nacional nawet oferty opiewające na 80 czy 100 mln euro nie przekonałyby Barcelony do pożegnania się z 29-letnim skrzydłowym. Jedyną realną opcją na transfer byłaby otwarta deklaracja samego piłkarza, jednak na razie nic nie wskazuje na taki obrót sprawy.